NaturalnaMedycyna

Gdy wysychają studnie...

 

Jedną z największych sprzeczności tkwiących w naturze ludzkiej jest to, że cenimy tylko te rzeczy, których nam brakuje. Wodę doceniamy dopiero wtedy, gdy wysychają studnie. A obecnie wysychają nie tylko na terenach podatnych na suszę, ale również tam, gdzie wody było dotychczas pod dostatkiem. Przykładem może być stolica Meksyku, którą niegdyś – za sprawą nieistniejących już jezior i kanałów - nazywano Wenecją Nowego Świata. Warstwa wodonośna, w stosunku do 1900 roku, obniżyła się tam aż o 7,5 m.

 

Trudno uwierzyć, zwłaszcza gdy z kranu tryska czysta woda, że zasoby wody słodkiej na naszej planecie są już na wyczerpaniu. W jednym ze swoich ostatnich raportów Organizacja Narodów Zjednoczonych stwierdziła, że jeśli utrzyma się obecne tempo zużycia wody, to za 23 lata aż 2/3 światowej populacji, czyli ok. 5,5 mld ludzi stanie przed jej dokuczliwym brakiem. Obawy te wynikają z przewidywanego wzrostu zaludnienia świata, szczególnie że zasoby wodne Ziemi w zasadzie pozostają stałe.

Zasoby wodne ziemi

Zasoby wodne Ziemi szacuje się na 1387 milionów km³, z czego 96,3 % stanowią wody słone znajdujące się w morzach i oceanach, kolejny 1% objętości wód – to słone wody podziemne i jeziora.

Woda słodka to zaledwie około 2,7% wszystkich zasobów wodnych Ziemi, z czego około 70% uwięziona jest w wiecznej zmarzlinie i lodowcach (najwięcej na Antarktydzie i Grenlandii). Pozostałe 30% - to wody znajdujące się pod ziemią, zazwyczaj w głębokich warstwach wodonośnych. Woda znajdująca się w jeziorach, rzekach i mokradłach to tylko 0,33% wszystkich wód słodkich. Natomiast woda w atmosferze (m.in. para wodna), stanowiąca 0,035% objętości wód słodkich - to i tak więcej niż zawierają wszystkie rzeki łącznie.

Jakie są przyczyny niedoboru wody?

Zasoby wody słodkiej, podobnie jak i gęstość zaludnienia, nie są rozmieszczone równomiernie na powierzchni naszej planety. Na przykład, na tereny pustynne i strefy suche, stanowiące 40% powierzchni Ziemi, przypada zaledwie 2% wody. Podczas gdy na jednego mieszkańca Ziemi przypada, średnio w ciągu roku, 7300 m³ wody, to na Europejczyka tylko 4560 m³, a na Polaka – 1580 m³.

Szczególny niepokój budzi dostępność czystej wody pitnej. Już obecnie szacuje się, że 18% ludności świata (1,2 mld) jest pozbawione dostępu do czystej wody pitnej, a około 38% (2,5 mld) – nie ma dostępu do urządzeń sanitarnych. Jednocześnie liczba obszarów dotkniętych niedoborem wody stałe wzrasta, w szczególności w północnej Afryce i zachodniej Azji.

 

Szacuje się, że w ciągu dwóch następnych dziesięcioleci, w stosunku do obecnego zużycia, potrzeba będzie 17% więcej wody – do uprawy produktów rolnych, potrzebnych do wyżywienia ludności krajów rozwijających się, natomiast średnie zużycie wody wzrośnie o ok. 40%.

Wody powierzchniowe, czyli rzeki i jeziora, które mogłyby stanowić główne źródło zaopatrzenia w słodką wodę, niestety zostały w wielu krajach tak zanieczyszczone, że nie mogą być wykorzystywane nie tylko do celów konsumpcyjnych, ale również w rolnictwie czy przemyśle.

W Polsce tylko 38% wody w kranie pochodzi z rzek i jezior, choć są i takie województwa jak: małopolskie, mazowieckie, podkarpackie czy świętokrzyskie, gdzie wody powierzchniowe są wykorzystywane, w przeszło 60 %, jako woda pitna.

W poszukiwaniu czystej wody...

Człowiek, poszukując czystej wody, coraz częściej sięga się do rezerw w postaci wód podziemnych - głównego magazynu wody słodkiej na Ziemi. Jednak i te zapasy kończą się. Wody podziemne są wypompowywane szybciej niż mogą być uzupełniane przez alimentację (naturalne uzupełnianie przez przyrodę warstw wodonośnych). Ocenia się, że z tych rezerw pochodzi połowa wody zużywanej w gospodarstwach domowych i wody służącej do nawadniania pól uprawnych w rolnictwie.

 

Odnawialność zasobów wodnych zależy od ilości i intensywności opadów atmosferycznych. W Polsce blisko połowa rocznej sumy opadów pochodzi z deszczy o dużej intensywności lub wręcz ulewnych, co stwarza warunki dla szybkiego powierzchniowego odpływu tych wód. Procent wód przenikających głęboko do podłoża, czyli magazynowanych na dłużej w naszym kraju, jest jednym z najniższych w Europie – wynosi średnio 18%.

 

Za niekontrolowane zużycie wielkich ilości wód podziemnych przychodzi niejednokrotnie zapłacić wysoką cenę. Nadmierna eksploatacja złóż wód gruntowych doprowadziła już do wysychania rzek w ich dolnym biegu. Tak stało się między innymi w przypadku Kolorado – na zachodzie Stanów Zjednoczonych i Żółtej Rzeki, nazywanej „Smutkiem Chin”. Z kolei w Indiach warstwy wodonośne zostały uszczuplone w takim stopniu, że około połowa kraju stoi przed problemem braku wody gruntowej, a w strefach przybrzeżnych - napływu słonych wód do studni. Stwierdzono, że w niektórych częściach Gudźaratu poziom wody obniżał się o aż o 6 m rocznie. W tej sytuacji, aby zaspokoić rosnące potrzeby, wierci się coraz głębsze studnie.

Jednym z powodów tak beztroskiego „wypompowywania” wód podziemnych w Indiach - jest cena wody. Za wodę nie płaci się wcale, natomiast energia elektryczna, potrzebna do napędzania pomp, jest dotowana przez państwo - płaci się jedynie niewielką roczną opłatę.

 

Spróbujmy odnieść sytuację z Indii do naszego kraju i zadać sobie kilka pytań. Czy problemy mieszkańców Indii mogą dotyczyć również nas? Czy w Polsce – kraju położonym w zupełnie innej strefie klimatycznej, też wysychają studnie tj. obniża się poziom wód gruntowych? Czy my też możemy stanąć przed takimi problemami, jak mieszkańcy Indii?

Czy nikt z Państwa - w poszukiwaniu czystej wody – nie był zmuszony do pogłębienia studni?

Przykładów nie trzeba szukać daleko, chociażby w mojej podwarszawskiej miejscowości, w czasie upalnego lata, gdy wszyscy beztrosko podlewali swoje przydomowe ogródki, zaczęło brakować wody. Okazało się, że aby zapewnić wszystkim wodę w odpowiedniej ilości i jakości, konieczne było wykopanie głębszego ujęcia wody.

 

Do gospodarstw domowych trafia tylko 10% wody zużywanej na świecie. Najwięcej słodkiej wody zużywa rolnictwo – około 70%, z czego ponad połowa jest marnotrawiona na skutek parowania lub odpływu. Pozostałe 20% wody zużywa przemysł. Nie ma więc wątpliwości, że woda słodka jest wykorzystywana w sposób rozrzutny, zwłaszcza w rolnictwie. W tej sytuacji lepsze wykorzystanie każdej kropli stało się koniecznością. Oszczędności przede wszystkim powinno się szukać u największego użytkownika wody, tzn. w rolnictwie.

 

Obecnie powszechnie stosowane formy nawadniania - nawadnianie powierzchniowe (zalewanie pól) i nawadnianie deszczujące (naśladujące opady deszczu), prowadzą do dużego marnotrawstwa wody. Zdecydowanie bardziej oszczędną metodą nawadniania, jest nawadnianie kropelkowe, które kieruję wodę tam, gdzie jest potrzebna.

 

Kiedyś rolnictwo bazowało na wodzie deszczowej (gromadzenie wody), ale odkąd uzależniło się od nawadniania, zużywa większość słodkiej wody.

Zapytają Państwo, czy podjęto jakieś działania oszczędnościowe. Tak, na przykład w Indiach próbuje się wskrzesić dawne metody gromadzenia wody deszczowej, pochodzącej z krótkich monsunowych ulew. W tym celu buduje się tradycyjne ziemno-kamienne zapory (dżohady), a także podziemne zbiorniki i betonowe baseny.

Wpływ na zdrowie

Zastanówmy się, jaki wpływ wywiera niedobór czystej wody pitnej na zdrowie człowieka, wiedząc, że już obecnie około 1,2 mld ludzi pije zanieczyszczoną wodę, a blisko 2,5 mld nie ma odpowiednich toalet czy systemów kanalizacyjnych.

Niska jakość wody używanej do gotowania i picia jest przyczyną wielu chorób. W krajach rozwijających się 80% chorób i 1/3 zgonów jest skutkiem korzystania ze skażonej wody. Szacuje się, że rocznie z powodu chorób mających związek z brakiem dostępu do czystej wody pitnej i instalacji sanitarnych lub w wyniku nieodpowiedniej higieny - umiera ponad 3 mln ludzi. Zabójcze choroby szerzące się przez wodę, to m.in. czerwonka, biegunka, cholera i tyfus.

 

Według WHO na choroby spowodowane piciem zanieczyszczonej wody co 8 sekund umiera jedno dziecko.

 

Wciąż pogłębiający się problem niedoboru i pogarszającej się jakości wody pitnej spowodował, iż wiele organizacji międzynarodowych oraz krajowych pragnie uczulić opinię publiczną i pobudzić do działań - służących poprawie gospodarki wodnej i lepszej ochronie tego drogocennego, naturalnego dobra.

Rok 2003 został ogłoszony przez FAO - Międzynarodowym Rokiem Słodkiej Wody (Intrenational Year of Fresh Water – IYFW).


Warto sobie uzmysłowić, że:

  • picie i gotowanie to przeciętnie 3-10 l/dobę;
  • zmywanie naczyń 10-30
  • mycie się 10-20
  • kąpiel 15-50
  • spłukiwanie toalety 20-40
  • sprzątanie 5-10
  • pranie 20-100.

Przeciętne zużycie wody przy:

  • myciu samochodu z użyciem wiadra wynosi 20 l
  • myciu samochodu z użyciem węża wynosi 100 l
  • podlewaniu ogródka wynosi 0,5 – 3 l na m³
  • porządkowaniu otoczenia budynku wynosi 10 l / min.

Straty wody, spowodowane wyciekami, nielegalnymi przyłączami do sieci wodociągowej i marnotrawstwem wody odpowiadają prawie połowie objętości wody wykorzystywanej do picia przez mieszkańców krajów rozwijających się.

W wyniku nadmiernej eksploatacji wód podziemnych ekosystemy wód śródlądowych uległy poważnej degradacji. Wyginęło już ponad 20% organizmów, spośród 10.000 gatunków, żyjących w słodkowodnych ekosystemach, a powierzchnia naturalnych bagien i mokradeł zmniejszyła się prawie o połowę.

 

Magdalena Domańska

 

fot. sxc.hu

Czytelnia: