NaturalnaMedycyna

O dysleksji - okiem praktyka cz.2

Praktyczne wskazówki psycholog Małgorzaty Pęskiej-Salawy dotyczące pracy z dziećmi dyslektycznymi wraz z opisem efektów jej terapii.

Czytajmy dzieciom

W leczeniu klasycznej dysleksji, czyli trudności w czytaniu podstawowa zasadą jest czytanie dzieciom książek. Mam wrażenie, że w wielu domach o tym zapomniano. Zmęczeni rodzice nie doceniają roli czytania dzieciom i wolą nastawić bajkę na kasecie video, a to nie to samo.


Co nam daje czytanie książek dzieciom?

  • Przede wszystkim pobudza półkulę prawą “syntetyczną, całościową” odpowiedzialną za. Wyobraźnię, twórczość i...Generowanie emocji! A więc jaki zysk!
  • Powstaje specjalna, serdeczna więź z rodzicami. Tworzy się pewien rytuał czytania. Dzieci czują się blisko rodziców i mają wrażenie czasu ofiarowanego tylko dla nich – a tym mierzy się miłość!!!
  • Jeśli rodzice sami często czytają sobie książki i dziecko to widzi oraz czytają dzieciom, wybierając nie lektury szkolne, ale to, co lubili w dzieciństwie, to dziecko jest „zanurzone” w czytaniu. Działa tu modelowanie i identyfikowanie się z osobą znaczącą emocjonalnie (mama, tata) – a wtedy dziecko zaczyna mieć motywację do czytania – pomimo trudności!!!
  • Wzrasta zasób słownictwa dziecka, bo nieznane słowa tłumaczymy. Łatwiej jest pisać wypracowania. Ponadto dzieci, którym się czyta, lepiej komunikują się ze światem – słownie, pisemnie, gestami.
  • U dzieci, które słuchają czytania, mózg pracuje w rytmie alfa. Dzieci się wtedy odprężają, relaksują – a to jest warunek pracy całym, zintegrowanym mózgiem tzn. prawą i lewą półkulą razem. Jest to podstawa do przezwyciężania dysleksji.

Czytając dzieciom, co najmniej 20 minut dziennie, wybierajmy dłuższe opowiadania lub całe książki a przede wszystkim, te, które sami lubiliśmy. Nasz powrót do dzieciństwa i radość z tego faktu – cieszy nasze dzieci i razem wspólnie coś przeżywamy. Ustalmy też zasadę, że gdy przerwiemy (w najciekawszym miejscu), to dziecko albo gasi światło i idzie spać, albo może samo sobie dokończyć ten fragment. I bądźmy w tym konsekwentni. Dobierzmy też troskliwie lektury. Akcja ma być wartka, z przygodami, najlepiej poradźmy się pani bibliotekarki.

Moja znajoma Zosia (11 lat), która nie lubiła czytać do 4 klasy włącznie, preferując tylko Giganty - komiksy, nagle w wakacje zapałała gorącym uczuciem do książek Bahdaja. Połykała wszystko, co znalazła tego autora. Zapisała się w szkole do klubu „Człowieka Myślącego” i zrobiła plakat nawołujący do czytania książek, który powiesiła w klasie. Zosia jest dyslektykiem. Gdy była w zerówce, nauczycielka wezwała jej mamę, mówiąc, że Zosia myli głoski bezdźwięczne i dźwięczne, nie łączy głosek w sylaby, gubi literki. Współpracując z jej mamą rozpoczęłam leczenie Zosi, które można by umownie podzielić na cztery etapy.


Etap pierwszy

Przyjęłam założenie, że reedukacja musi być przyjemna i łatwa, bo mała była zniechęcona. Mama zaczęła Zosi regularnie czytać wieczorami, a w ciągu dnia wołała ją na 10 minut (nie więcej), w trakcie których „bawiły się” literkami. Pokazywała jej karty z pojedynczą literką. Samogłoski były napisane na czerwono, a spółgłoski na granatowo. Literki były „pisane”, nie drukowane, małe i duże – wszystkie, jakie są w języku polskim. Mama powtarzała je fonetycznie, pokazując kartę za kartą. Jeśli Zosia wiedziała, to mówiła sama, a mama ucieszona wykrzykiwała „brawo!!!” (było to konieczne wzmocnienie poczucia sukcesu i wartości u dziecka). A na koniec zabawy (nazywały to zabawą a nie nauką) dostawała czasami jakąś śmieszną nagrodę. Kiedy już umiała nazwać wszystkie literki, przeszły do drugiego etapu.


Etap drugi

Mama kładła na stole kartę z jakąś samogłoską i z przodu dodawała spółgłoski, powtarzając powstałą sylabę np. mę, pę, chę, itp.


Etap trzeci

Trzeci etap był już poważniejszy. Mama poprosiła Zosię, aby przyniosła jej książkę, którą sama chce przeczytać. Zosia wybrała Biblię dla dzieci. Mało tekstu i duże obrazki. Synek mojej siostry, reedukowany tą samą metodą, wybrał coś o dinozaurach, znajomy Mareczek - Przegląd Sportowy. Pełna dowolność. To, co dziecko interesuje – byle nie książki szkolne, bo to kojarzy się z „och, muszę ćwiczyć czytanie”, a nie z „wreszcie przeczytam tę fajną książkę”. Z wybranej książki dziecko czyta 2 - 3 zdania. Może literować!!! Nie trzeba namawiać do czytania sylabami. Odnoszę wrażenie, że dla dyslektyków czytanie sylabami (które angażuje głównie tylko lewą półkulę), jest znacznie trudniejsze niż czytanie całościowe, poprzedzone literowaniem. Tu jest angażowana prawa półkula – u większości dyslektyków dominująca!, a więc działająca i w stresie – podczas gdy lewa wtedy się wyłącza. Gdy dziecko czyta te 2-3 zdania, wolno nam powiedzieć „nie”, gdy pomyli literki (z pośpiechu, ze zdenerwowania). „Nie”, jest wtedy informacją, że powstał mały błąd. Dziecko szybko się poprawia, a my mówimy „brawo!”. Trudniejsze i dłuższe wyrazy pomagamy dziecku złożyć i tez mówimy „brawo!”. Poczucie sukcesu doświadczane przez dziecko jest, bowiem, ważniejsze niż perfekcyjne poprawianie. Po przeczytanych przez dziecko zdaniach, bierzemy od niego książkę i sami kończymy wybrany fragment. Można omówić też rysunki. Potem głaszczemy dziecko po główce i mówimy „wystarczy, cześć.... Do jutra”. J tak bawimy się np. przez miesiąc.


Etap czwarty

Czwarty etap jest już poważniejszy. Namawiamy dziecko, żeby samo wybrało sobie książkę, która je interesuje. Może być mała i cieniutka. Samo ją czyta, kiedy chce. Gdy przeczyta, uczcimy ten fakt czymś specjalnym. W końcu przeczytanie pierwszej książki w życiu to nie byle co! Moja córka Ula, gdy przeczytała pierwsza książkę, spytała, czy w nagrodę mogłaby pójść z całą rodziną do pizzerii i zaprosić rodzeństwo, ale to ona wybierze menu i ona będzie gospodarzem – i tak było.

Ćwiczenia kinezjologiczne

Proces czytania powinien być wspierany codziennie przez ćwiczenia kinezjologiczne. Z repertuaru Gimnastyki Mózgu przez 10 minut dziennie polecam wykonywanie PACE plus leniwe ósemki, wodzenie wzrokiem, krążenie szyją, oddychanie przeponowe, energetyczne ziewanie i wiele innych. O ćwiczeniach kinezjologicznych i ich roli w terapii dysleksji pisałam w pierwszej części artykułu. Należy je wykonywać, przez co najmniej 3 miesiące. Oprócz ćwiczeń zalecam też przeprowadzenie Deni-sonowskiego Przewzorcowania Lateralnego, które bardzo przyśpiesza proces reedukacji czytania.

Więcej informacji na ten temat mogą Państwo znaleźć w książce Carli Hannaford pt. „Zmyślne ruchy, które usprawniają umysł” lub u instruktora kinezjologii edukacyjnej.

 

Chciałabym jednak podkreślić, że podstawową rolę odgrywa znalezienie u dziecka właściwej motywacji do pokonania trudności, a tu na pewno przyda się dobry psycholog.

 

Małgorzata Pęska-Salawa

Psycholog kliniczny

Czytelnia: