NaturalnaMedycyna

Ostrożnie z witaminą E

Bezkrytyczne zażywanie dużych dawek witaminy E lub spożywanie żywności wzbogaconej nią może przynieść więcej szkody niż pożytku - wynika z izraelskich badań. Praca na ten temat ukazała się na łamach czasopisma "Arteriosclerosis, Thrombosis, and Vascular Biology", została też omówiona w piśmie "BioFactors".

Witamina E jest silnym przeciwutleniaczem, tj. związkiem neutralizującym w organizmie wolne rodniki. Te wysoce aktywne cząsteczki powstają jako produkty przemiany materii oraz pod wpływem działania czynników zewnętrznych, np. promieniowania UV. Ponieważ mogą uszkadzać komórki i tkanki, zaczęto je uważać za istotny czynnik przyspieszający starzenie i powodujący wiele groźnych schorzeń, jak choroby układu krążenia, czy nowotwory.

Wysunięta ponad 20 lat temu teoria, że wolne rodniki uszkadzają naczynia krwionośne i w ten sposób zapoczątkowują odkładanie się płytki miażdżycowej, przyczyniła się w dużym stopniu do rozpowszechnienia preparatów z przeciwutleniaczami, jak witamina E i C. Zaczęto uważać, że wzbogacając w nie dietę można by zapobiegać rozwojowi wielu poważnych chorób.

Jednak ostatnio coraz więcej badań wskazuje, że stosowanie suplementów witaminowych nie pomaga w dłuższym i zdrowszym życiu, a może wręcz szkodzić.


"Pojawiło się tak wiele sprzecznych doniesień na temat witaminy E i jej wpływu na różne choroby, zwłaszcza na chorobę serca, że postanowiliśmy uczciwie to sprawdzić" - tłumaczy biorący udział w badaniach prof. Dov Lichtenberg z Uniwersytetu w Tel Awiwie.

Razem z kolegami dokonał on obszernej i dokładnej analizy danych z wcześniejszych badań klinicznych, które dotyczyły zdrowotnych korzyści z regularnego stosowania tej witaminy. Ogółem objęto nimi 300 tys. osób z USA, Europy i Izraela. Wyniki badań były bardzo zróżnicowane.

Przy ocenie korzyści płynących z zażywania witaminy E naukowcy brali pod uwagę tzw. wskaźnik QUALY (z j. ang. quality adjusted life year). Określa on liczbę zyskanych przez pacjenta lat życia, skorygowaną o jego jakość. Jest to standardowy parametr stosowany w medycynie do oceny skuteczności różnych terapii.


Aby wyjaśnić co oznacza ten parametr współautor pracy, dr Ilya Pinchuk, podaje za przykład pacjenta, który przez pierwsze 10 lat badań był zdrowy, a następnie przeszedł udar mózgu i przez pozostałe 10 lat był uzależniony od pomocy innych. W pierwszej dekadzie wskaźnik QUALY można przyjąć za 10, ale po udarze jakość życia chorego zmniejszyła się o połowę. Dlatego druga dekada jest odpowiednikiem zaledwie 5 lat zdrowego życia tego pacjenta, a łączna suma QUALY w trakcie badań jest oceniana na 15.


Okazało się, że amatorzy suplementów z witaminą E uzyskali wskaźnik QUALY niższy średnio o 0,3 (tj. 4 miesiące) w porównaniu z osobami, które ich nie zażywały. To nie znaczy oczywiście, że każdy kto przyjmuje witaminę E w postaci suplementu skraca sobie życie o 4 miesiące, podkreślają autorzy pracy. Niektóre osoby mogą odnieść korzyści z takiej terapii, a innym może ona zaszkodzić. Mimo wszystko, średni czas życia zweryfikowany o jego jakość był krótszy u osób stosujących witaminę.

"Doszliśmy do wniosku, że kupowanie suplementów z witaminą E przeważnie nie pomaga. A w niektórych przypadkach może nawet zaszkodzić" - komentuje dr Pinchuk.


Jak podkreśla, lekarz nie przepisałby leku na nadciśnienie każdemu, ale wyłącznie osobie z wysokim ciśnieniem krwi. "Wydaje się, że podobnie powinno być w przypadku przeciwutleniaczy. Gdy zastosuje się je u wszystkich, to będą robić więcej szkody niż pożytku. Niektórzy ludzie mogą na tym skorzystać, ale więcej odniesie szkodę" - dodaje dr Pinchuk.


Teraz naukowcy próbują zidentyfikować grupy osób, które mogą odnieść korzyści z zażywania witaminy E. Chcą też określić kryteria niezbędne do rozpoczęcia suplementacji tą witaminą oraz stworzyć zalecenia odnośnie sposobu jej zażywania.

  

Źródło (PAP)

 

Z ostatniej chwili...: