NaturalnaMedycyna

Narodziny

Kiedy rodzi się dziecko wkraczamy na nową drogę życia. Drogę, na której spotkamy nie tylko radość i szczęście, ale też trudy i rozczarowania. składamy rodzicom gratulacje, niekiedy urządzamy nawet przyjęcia, najbliżsi cieszą się wraz z rodzicami. Mało kto z uczestników tych radosnych chwil uświadamia sobie, jak bardzo trudny i potencjalnie niebezpieczny okres w życiu świeżo upieczonych rodziców jest właśnie świętowany.

Początek.

Narodziny - początek życia - wydarzenie spostrzegane przez większość z nas jako ważne, radosne, szczęśliwe. W większości sytuacji takie właśnie jest, jest również jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu rodziny. Poza radością, niekiedy dumą świeżo upieczonych rodziców niesie z sobą bardzo poważne zmiany w ich życiu.

 

Większość małżeństw przystosowuje się do tych zmian intuicyjnie, bezwiednie, ale też coraz częściej konsekwencje tych zmian rzutują na dalszym życiu rodziny w sposób dla niej destrukcyjny i zgubny. Dlaczego się tak dzieje?

Kto tego chciał?

Pierwszym powodem jest być może wcześniejsza historia związku i wspólne poczucie, ze narodziny dziecka będą dla niego dobre i szczęśliwe. Banałem byłoby stwierdzić, że dzieci powinny przychodzić na świat w dobrych, kochających się związkach. Pomijając fakt, że bardzo niewiele dzieci rodzi się jako dzieci zaplanowane, istotnym wydaje się fakt, że nad wyraz często przynajmniej jedno z rodziców uważa przyszłe narodziny jako przedwczesne, bądź nieodpowiednie w tym momencie. Potocznie uważa się, że problem ten dotyczy głównie dobrze wykształconych małżeństw w miastach. Powodem jest tu albo chęć "dorobienia się", bądź "urządzenia się" zanim rodzina się powiększy, albo potrzeba kontynuowania kariery zawodowej przez przyszłą matkę. To dla niej narodziny dziecka mogą być poważnym utrudnieniem rozwoju zawodowego. To pierwsze przekonanie wydaje się być absurdalną pułapką, gdzie potrzeby materialne mnożą się i mnożą i nigdy sytuacja nie wydaje się odpowiednia aby drastycznie zmniejszyć dochody rodziny, narażając się równocześnie na nowe koszty. Niestety utrudnienie rozwoju zawodowego kobiety rodzącej dziecko, a potem kolejne jest na ogół autentyczne. Jedynym jej rozwiązaniem wydaje się z jednej strony uznanie, że posiadanie dzieci jest w życiu wartością przynajmniej równa samorealizacji poprzez pracę, z drugiej zaś taka organizacja życia rodziny, podziału ról i obowiązków, która straty na polu zawodowym młodej matki skróci i zminimalizuje. Wymaga to zrozumienia i zaangażowania ze strony partnera i wydaje się być proste choć nierzadko zawodzi.

 

Powodem tego, w opinii feministek, jest "zazdrosne bronienie przez mężczyzn swojej uprzywilejowanej roli w życiu społecznym". Przyczyny są niestety bardziej złożone i co za tym idzie trudne do rozwiązania. Większość z nas nie uświadamia sobie siły wzorców rodzinnych zakodowanych w naszych głowach. Mogą mieć one mniejsze znaczenie w młodym bezdzietnym małżeństwie, odzywają się jednak ze zwiększona siłą w chwili pojawienia się dziecka. Młody tata, który pochodzi z rodziny, w której matka całkowicie "poświęciła się" dzieciom rezygnując z kariery zawodowej może oczekiwać tego od swojej żony, a każde inne zachowaniu uzna za niewłaściwe. Podobnie młoda matka, pamiętająca swojego ojca, który bardzo dużo czasu poświęcał jej i jej rodzeństwu kiedy byli dziećmi, może oczekiwać tego od swojego męża. W zakresie zwłaszcza emocjonalnych wzorców zachowań w roli rodziców jedyne silnie zakorzenione i dobrze znane wzorce jakie mamy czerpiemy z własnego dzieciństwa i to dlatego mają one tak ogromna siłę.

Jaka rodzina?

Przyjście na świat dziecka to tak naprawdę ogromna rewolucyjna zmiana w całym systemie rodzinnym, wymagające gotowości zmiany od wszystkich. Zmiany te dotyczą zarówno konieczności podjęcia nowych zadań i większego niż dotychczas zakresu obowiązków, jak również zmiany ról w rodzinie i zmiany relacji pomiędzy członkami rodziny. Dla młodego małżeństwa to ostateczne pożegnanie z okresem narzeczeńskim, poznawaniem się, intensywnym życiem towarzyskim i rozrywkowym.

 

W pierwszym okresie może być to trudne i małżonkowie, bądź jedno z nich mogą próbować zachować jak najwięcej ze swojego dotychczasowego sposobu życia.

 

Druga bardzo poważna, choć często niedoceniana, zmiana dotyczy pokolenia rodziców młodych małżonków, którzy właśnie staja się dziadkami. Pokusa pozostania nadal głównie w roli rodziców swoich dzieci, z wszelkimi konsekwencjami kierowania ich życiem, martwienia się o nich i przejmowania za nich odpowiedzialności ma fatalne skutki dla wszystkich. Po pierwsze utrudnia to lub przynajmniej opóźnia podjęcie roli rodziców przez młodych. Trzeba tu podkreślić, że to często oni sami, wbrew swoim i swoich dzieci interesom, próbują oddać część swojego rodzicielstwa starszemu pokoleniu. Powoduje to niekiedy całkowite przejęcie ról rodzicielskich przez dziadków. Dziadkowie zaś powinni w tym czasie przejąć swoje, niezwykle ważne role w systemie rodzinnym. Powinni móc być osobami, które z racji doświadczenia służą rada i pomocą, ale są równocześnie wolni od podejmowania codziennych decyzji i związanej z nimi odpowiedzialności. Ma to tez ogromne znaczenie dla dziecka, które od pierwszych miesięcy życia powinno mieć szanse zorientować się kto jest kim w jego świecie. Powinno mieć jedną matkę i jednego ojca i o ile to tylko możliwe mieć dziadków. Nawet jeśli kontakt z nimi jest sporadyczny to są to w życiu dziecka osoby niezwykle ważne. Maja przeważnie więcej czasu, a jeśli nie są uwikłane w obowiązki wychowawcze oferuj dziecku świat, w którym mniej jest zakazów i nakazów, a więcej radosnego, beztroskiego kontaktu i zabawy. Tacy dziadkowie to ogromnie ważny emocjonalnie element dziecięcego świata.

Urodzić łatwiej niż wychować.

Wspomniałem przed chwilą o wychowywaniu - zakazach i nakazach. To bardzo ważny, a zarazem trudny obszar dla wielu młodych rodziców.

Po pierwszym okresie niemowlęctwa, w którym dziania rodziców skupia się głównie na opiece, dziecko zaczyna zwiększać swoja aktywność i stawia przed rodzicami nowe zadania. W dbałości z jednej strony o bezpieczeństwo, z drugiej zaś o rozwój własnego dziecka muszą szukać najlepszego kompromisu miedzy kontrolą a jego potrzebami wolności i eksploracji świata. Większości się to udaje, a najczęstsze tendencje w tym okresie życia dziecka to albo nadmierne wymagania i krytycyzm, albo oddawanie zbyt dużej swobody połączone z oczekiwaniem nadmiernej, nieadekwatnej do wiek odpowiedzialności. Pierwsza tendencja powoduje najczęściej ograniczenie aktywności i wzmożony lęk przed otaczającym światem. Druga poza oczywistym narażeniem dziecka na niebezpieczeństwa związane z niekontrolowaną aktywnością, powoduje, wbrew intencjom rodziców, brak możliwości uczenia się własnej odpowiedzialności za siebie i swoje działania. Pozostawia tez małe dziecko w pełnej lęku samotności, w której nie może liczyć na najważniejsze w życiu osoby. Obie te tendencje wynikają zapewne z trudności samych rodziców wzięcia odpowiedzialności za losy i rozwój własnego dziecka. W pierwszej dominuje lęk o jego życie i zdrowie, w drugiej nieumiejętność bycia odpowiedzialnym i dorosłym, stąd próba przyspieszenie rozwoju odpowiedzialności u dziecka.

Nie rezygnujmy z radości !

Nie jest moja intencją przekonać czytelnika, że narodziny dziecka to początek kłopotów, zagrożeń i niebezpieczeństw. Tak na szczęście nie jest. Warto jednak uświadomić sobie, że jeśli w tym okresie jest trudno, pojawiaj się konflikty, to warto o nich rozmawiać i uświadomić sobie konieczność zmian jaka niesie z sobą powiększenie się rodziny. Każda rodzina wraz z upływającymi latami przechodzi zmiany i od umiejętności łagodnego, rozsądnego ich wprowadzania, uwzględniającego potrzeby wszystkich, zależy trwałość rodziny i poczucie satysfakcji i możliwość samorealizacji każdego z jej członków.

W końcu posiadanie i wychowywanie własnych dzieci, przyglądanie się jak rosną i jak się rozwijają to jedno z najbardziej fascynujących doświadczeń w naszym życiu.

 

Andrzej Ochremiak

 

fot.sxc.hu

Czytelnia: