NaturalnaMedycyna

Niechciana nadzieja

Ogromny postęp badań genetycznych w ostatnich latach, który zaowocował doniesieniami o udanych eksperymentach klonowania ssaków, wywołał dumę z osiągnięć i nadzieje na przyszłość wśród lekarzy i genetyków. Otwierają się niewyobrażalne dotąd możliwości leczenia, a w szczególności zapobiegania chorobom. Być może niektóre z nich, w szczególności te o podłożu genetycznym, mogą być raz na zawsze opanowane, a leczenie innych stanie się po raz pierwszy w historii medycyny możliwe. Można by pomyśleć, że całe pokolenia czekały z nadzieją na tę chwilę, a ogromna ulga spłynie na ludzkość, zaś chwała i zaszczyty na naukowców. A jednak....

Pojawiły się protesty i uchwały parlamentów o zakazie klonowania ludzi. Lęk, krytyka niemal przerażenie perspektywą, jaką z dumą otworzyli naukowcy. O ile, bowiem na efekty klonowania zwierząt przeciętny człowiek patrzy trochę jak na cyrkowego połykacza noży - ze zdumieniem, podziwem i niedowierzaniem, z perspektywą klonowania ludzi jest już zupełnie inaczej.

 

Niezależnie od tego, jak daleko jeszcze współczesnej nauce do klonowania człowieka, pojawienie się takiej perspektywy w naszej zbiorowej wyobraźni, wywołuje cały szereg świadomych i w znacznej mierze nieświadomych lęków. Lęków tym silniejszych, że dotyczą one istoty naszego człowieczeństwa, sensu życia i naszych podstawowych wartości. Jestem przekonany, że zanim całe rzesze lekarzy, naukowców, polityków i nauczycieli przystąpią do wyjaśniania i przekonywania powinni poznać i zrozumieć źródła tych lęków, docenić ich moc i znaczenie. Postawią sobie wówczas pytania, na które odpowiedź powinna pojawić się równolegle, jeśli nie wcześniej od naukowego i technologicznego postępu.

Tajemnica stworzenia

Możliwość powoływania człowieka do życia niemal wszystkie systemy religijne przypisują Bogu jako Istocie Wyższej. W kulturze euroamerykańskiej, wyrosłej na gruncie chrześcijaństwa, sprawa jest dość oczywista - Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje. Pozostawiam teologom rozważanie i wyjaśnianie religijnych aspektów ewentualnego klonowania ludzi, jednak bezsporny jest lęk, jaki budzi u większości ludzi możliwość zawłaszczenia tajemnicy stworzenia należnej Bogu. Jeśli możliwość klonowania oznacza w perspektywie krok do nieśmiertelności, to człowiek staje się w pełni panem swojego życia. Oznacza to, że odbiera niejako Bogu taką rolę. Zaprzecza, więc koncepcji zbawienia i sądu ostatecznego, podważa samą istotę chrześcijańskiego sumienia. Konsekwencją możliwej nieśmiertelności jest pojawienie się lęków najsilniejszych, choć przeżywanych głównie nieświadomie - lęku o sens istnienia i lęku o nieograniczoną wolność wyboru.

 

Tajemnica śmierci - nieuchronnej i budzącej lęk - łagodzi w pewien sposób egzystencjalny problem sensu istnienia. Człowiek umiejący objąć wyobraźnią skończony czas swojego istnienia, starzejący się łatwiej potrafi poszukiwać sensu życia, niż ten, który potencjalnie żyć mógłby wiecznie i wiecznie nadawać temu życiu sens. Ludzie od wieków poszukiwali pocieszenia i ukojenia w wierze w boską ingerencję. Jeśli możliwość wiecznego życia miałaby pozbawić Boga tej ingerencji oznaczałoby to nieograniczoną wolność, ale również nieograniczoną odpowiedzialność człowieka za swoje losy. Siła tendencji do uciekania od tej wolności jest u większości z nas równie nieświadoma, co i potężna.

Zmierzch rodziny

Kolejny niezwykle silny lęk, jaki wywołuje perspektywa klonowania ludzi to lęk o losy rodziny. Rodzina rozumiana jako związek kobiety i mężczyzny powoływany w celu spłodzenia i zapewnienia możliwości rozwoju potomstwa wydaje się być w świecie przyszłości zbędna. Jeśli możliwość powoływania do życia nie wymaga tradycyjnego rozmnażania płciowego, to również istnienie rodzin złożonych z rodziców i dzieci staje się zbyteczne. Jak więc miałoby wyglądać społeczeństwo przyszłości? Rodzina jest przecież tym unikalnym mikroświatem, w którym powstaje nasza tożsamość w wymiarze duchowym, emocjonalnym, poznawczym. Również w dorosłym życiu w rodzinie zaspokajamy większość naszych potrzeb zarówno bytowych, jak i psychologicznych. Jak ma wyglądać nasze życie bez rodziny, skąd brać mamy radość i energię, pomoc i pocieszenie. Potencjalna wieczność życia prowokuje tez pytanie o to, jaki ma być nowy podział ról w rodzinach, gdzie dziadkowie, pradziadkowie itd. będą wiecznie obecni, zdrowi i sprawni. Kto tak naprawdę będzie wzorcem dla dzieci, kto ich źródłem poczucia bezpieczeństwa, przewodnikiem w świecie. Konieczność całkowicie nowego zorganizowania rodziny - najważniejszej dla naszej ludzkiej kondycji struktury społecznej - to źródło potężnego lęku.

Pożegnanie miłości

Jeżeli do powołania do życia nowego człowieka przestaje być potrzebny akt płciowy miedzy kobietą i mężczyzną to pod znakiem zapytania staje cała seksualna aktywność człowieka. Lęk, jaki to wywołuje nie dotyczy wyłącznie losów jednego z najsilniejszych naszych popędów. Oczywiście pojawiająca się bezcelowość jego istnienia stawia pod znakiem zapytania całą sferę seksualności człowieka. Nawet dla tych z nas, dla których seks nie musi mieć wyłącznie znaczenia prokreacyjnego, zagrożenie takiej jego funkcji oznaczać może zanikanie go jako popędu, a więc zanikanie tej sfery życia. A przecież aktywność seksualna dostarcza poczucia bliskości, więzi, wyjątkowości i akceptacji. Gdzie indziej dorosły człowiek szukać może ciepła i czułości w takim wymiarze? Można wyobrazić sobie, że świat, w którym nawet w sferze seksu nie będzie bliskości, czułości i delikatności będzie ich całkowicie pozbawiony. Pozostanie rywalizacja, wrogość i agresja. Większość z nas lęka się takiego świata. Dodatkowo obawy budzi los przyszłych pokoleń. Czy pozbawieni niezwykłej emocjonalnej siły miłości dorośli będą potrafili kochać swoje dzieci?

Czyje dziecko

Jeśli dostaniemy możliwość dowolnego kształtowania genetycznego przyszłych dzieci niejako na zamówienie - to czyje to będą właściwie dzieci? Nie będzie można już doszukiwać się podobieństwa do rodziców czy dziadków. W jakim stopniu wpłynie to na poczucie wpływu na to, jakie nasze dzieci są, jak wyglądają, jaki maja temperament? Czy w przyszłych drzewach genealogicznych zamiast rodziców rysować będziemy nazwy genów, jakie zamówiliśmy u lekarzy? Czy to naukowcy odpowiedzialni będą za to, że nasze dzieci są nie takie jak chcieliśmy? A może uzyskamy tez prawo do reklamacji? Jak wpłynie to na poczucie więzi z własnym potomstwem, na ile pozwoli darzyć go miłością i otaczać opieką? Czy nadal dla większości ludzi dziecko, jego życie, dobro, bezpieczeństwo pozostaną najwyższymi wartościami? A może stanie się jaszcze jednym kupowanym towarem?

Poczucie wartości

Możliwość klonowania to potencjalnie droga do tworzenia człowieka lepszego, idealnego. A więc jakiego? Kto zdecydować ma o tym, jakie cechy ludzkie są pożądane, a jakie należałoby wyrugować? Jeśli klonowani mają być "lepsi ludzie", to w domyśle, odbiera się prawo do istnienia wszystkim pozostałym. Próba myślenia choćby o społeczeństwie "nadludzi" budzi jak najgorsze skojarzenia. Dla wszystkich mniej ładnych, mniej mądrych, mniej sprawnych, czyli dla tych wszystkich, którzy nie czują się "ludźmi sukcesu" klonowanie może oznaczać odebranie prawa do życia. "Nie jestem dość OK., aby mnie klonowano" To potworna perspektywa i niezwykle silne musi wywoływać emocje. A przecież poczucie, że nie jestem wyjątkowy i najlepszy dotyczy we współczesnym świecie większości zmęczonych rywalizacją, tempem zmian i wzrastającymi wciąż wymaganiami ludzi. W bardzo głęboki i nieświadomy sposób przeżywają oni lęk przed "atakiem klonów". Poczucie własnej wartości - jeden z najwrażliwszych elementów naszej osobowości - wystawiony jest na potworną próbę, kiedy bycie OK staje się przepustką do prawa istnienia.

Szansa

Lęki, o których pisałem powyżej, to z całą pewnością nie wszystkie powody obaw, protestów i wątpliwości wokół klonowania ludzi. Większość z nich nie jest w pełni świadoma i nie może być wprost wyrażana. Ważne jest, aby ci, którzy widzą nadzieję i szanse w najnowszych zdobyczach genetyki dostrzegali tez wartość oporu, jakie te zdobycze wywołują. Tak jak ból, skądinąd nieprzyjemny, pomaga dostrzec chorobę, zareagować, zmobilizować organizm, tak opór i lęk pozwolą, być może, przewidzieć zagrożenia, jakie niesie ze sobą rozwój genetyki i choćby częściowo im zapobiec. Na dziś, zamiast propagować spodziewane sukcesy i sławić dobrostan, jaki przyniesie ze sobą klonowanie, bardziej sensowne jest stwarzanie warunków do artykułowania obaw i lęków, lepszego ich sobie uświadomienia. Pozwoli to też na refleksję bardziej biorącą pod uwagę naukowe fakty niż nieświadome lęki. Można mieć nadzieję, że wsłuchanie się w obawy i lęki zwykłych ludzi uchroni ludzkość przed koniecznością radzenia sobie z nieprzewidzianymi, destrukcyjnymi konsekwencjami postępu. Przestrogą niech będzie dewastacja środowiska, której skutki ciągle są dla nas źródłem lęku i zagrożenia. Konsekwencje destrukcji kondycji naszego człowieczeństwa mogą być jeszcze bardziej dramatyczne i nieodwracalne. Opór, lęk i protest wobec wielkich nadziei genetyków mogą, więc być zbawienne, mogą owe tytułowe niechciane nadzieje oswoić i uczynić naszymi wspólnymi ludzkimi nadziejami.

 

Andrzej Ochremiak

 

fot.sxc.hu

Czytelnia: