NaturalnaMedycyna

Grzybice

Od zarania dziejów zakażenia drożdżakami (Candida) towarzyszą ludzkości. Wynika to z bardzo rozpowszechnionego występowania tych grzybów i ich niewielkich wymagań. Wystarczy im trochę wilgoci, cukrów i białek, aby mogły się obficie namnażać. Ta mała wybredność pozwoliła im opanować niemal wszelkie obszary naszego organizmu i nie tylko. Mogą one występować w wilgotnej psiej łapie, w gardzieli kury, pod skrzydłami ptaków a także w zlewie po zmywaniu naczyń, na których pozostały resztki zakażonej drożdżakami śliny. Poza tym przekształcają się one bardzo łatwo w formy, w których mogą przetrwać w „uśpieniu” nawet długie okresy, jeżeli w otaczającym środowisku nie znajdują warunków do rozwoju.

Od kilkudziesięciu lat obserwujemy szybko narastającą liczbę zakażeń drożdżakowych. Stale rośnie wiec arsenał leków przeciwgrzybiczych, a w ośrodkach paramedycznych powstały nawet całe procedury sposobów „odgrzybiania” organizmu. Mimo to ilość zakażeń drożdżakami nie maleje i co gorsza mają one tendencje do częstych nawrotów. Można by rzec, że stały się one obok infekcji wirusowych, prawdziwą zmorą naszych czasów. Należy jednak wiedzieć, że nie wszystkie drożdżaki wywołują choroby. Spośród ponad 100 gatunków drożdżaków około połowa nie ma właściwości chorobotwórczych. Należy do niej, między innymi, wszystkim dobrze znany grzybek kefirowy (Candida kefir), oraz drożdże piwne (Candida robusta). Wśród drożdżaków chorobotwórczych najczęściej spotykamy drożdżaka białego (Candida albicans), który, podobnie jak większość innych chorobotwórczych gatunków tych grzybów, bardzo często obficie występuje w jamie ustnej, w pochwie, w okolicach odbytu, pod pachami i między palcami stóp, czyli wszędzie tam gdzie panuje wystarczająca wilgoć i obfitość złuszczonych nabłonków.

Nie ma grzybicy bez dysbiozy

Drożdżaki w niewielkich ilościach żyją również w świetle przewodu pokarmowego. Jednakże ich nadmierne namnażanie się jest ograniczane przez prawidłową florę jelit, która zakwaszając treść jelit nie stwarza drożdżakom warunków do rozwoju. Drożdżaki, bowiem, jak większość grzybów wymagają środowiska o odczynie zasadowym. Dopiero, kiedy zniszczymy nasze ekobakterie jelitowe, na przykład w wyniku leczenia lub nadmiernego spożycia środków zaliczanych do tzw. chemii spożywczej, drożdżaki znajdują zarówno przestrzeń jak i warunki do niekontrolowanego namnażanie się. Stopniowo rozwija się pełen obraz dysbiozy jelit, czyli nieprawidłowego składu mikroflory przewodu pokarmowego, w którym dominują między innymi właśnie drożdżaki. Ich kolonie mogą się wówczas pojawiać w kale i docierać do innych obszarów błon śluzowych. Zmienia się wówczas także skład wydzielin ustrojowych, taki jak śluz, pot, ślina, co powoduje, że poszerza się środowisko przyjazne dla kolonizacji przez drożdżaki. Wystarczy już tylko kontakt z grzybem, żeby doszło do zakażenia stale nawracającego mimo stosowanych leków przeciwgrzybiczych. Kluczową role w rozwoju zakażeń grzybiczych odgrywa, bowiem środowisko, w którym mogą się one łatwo namnażać. Zniszczenie tego środowiska powoduje nieodwracalne zniszczenie grzybów i całkowite ustąpienie zakażenia. Ponieważ warunki panujące na naszej skórze i błonach śluzowych w dużym stopniu zależą od przemian metabolicznych kontrolowanych przez ekobakterie jelitowe, to walka z zakażeniami grzybiczymi musi się ogniskować wokół leczenia dysbiozy. Reasumując należy podkreślić, iż nie ma grzybicy bez dysbiozy jelit. Co więcej we wszystkich obszarach występowania grzybicy – na skórze i pozostałych obszarach błon śluzowych również zaburzona jest odpowiednia dla nich lokalna ekoflora, mamy, więc do czynienia z lokalnie występująca dysbiozą.

Nie ma grzybicy bez grzybów

Zmiany środowiska wywołane dysbiozą same nie wystarczą do rozwoju grzybicy. Zakażeniu musi towarzyszyć kontakt z chorobotwórczym grzybem. W przypadku grzybic wywołanych przez drożdżaki o taki kontakt nie jest trudno. Grzyby te są, bowiem powszechnie obecne w otaczającym nas środowisku i stosunkowo odporne na działanie większości środków odkażających. Najczęstszym sposobem zakażania się są obecnie kąpiele w basenach, wspólne prysznice i wanny, gabinety kosmetyczne, a także kontakty seksualne. Leczenie Zgodnie z tym, o czym wcześniej pisałam skuteczne leczenie grzybicy musi przebiegać dwupłaszczyznowo. Równolegle odbudowujemy ekoflorę jelit i niszczymy lokalne zmiany grzybicze.

Odbudowa ekoflory jelit, czyli leczenie dysbiozy nie jest procesem szybkim i wymaga na ogół około miesiąca stosowania terapii, w której skład wchodzą:

  • Zażywanie probiotyków
  • Stosowanie mieszanek ziołowych
  • Odpowiednie żywienie.

Probiotyk jest preparatem zawierającym żywe kultury takich bakterii jelitowych, których obecność wpływa korzystnie na przywrócenie równowagi w całym ekosystemie flory jelit. Probiotyki od wielu lat są łatwo dostępne w aptekach. Należą do nich między innymi wszystkim znany Lakcid, Lacidifil, Lactoral, Trilac czy szczególnie skutecznie działająca Beneflora. Stosujemy je zgodnie z sugestiami producenta, najlepiej na czczo przez cały okres leczenia. Równolegle pijemy odwar z ziół leczniczych. Polecam skomponowana przeze mnie mieszankę ziołową nr 1 przez pierwsze dwa tygodnie leczenia, a następnie mieszankę nr 2 do ustąpienia zmian i objawów dysbiozy. W żywieniu wykluczamy wszystkie produkty zawierające konserwanty – również naturalne- i chemię spożywczą. W praktyce oznacza to wykluczenie z jadłospisu gotowych przetworów warzywnych i owocowych, drobiu i wędlin oraz słodyczy. Cukier zastępujemy miodem i ograniczamy jego spożycie. Przez pierwszy miesiąc leczenia dobrze jest nie jeść mięsa. Jeżeli stale zażywamy jakieś środki farmaceutyczne, należy ograniczyć je wyłącznie do niezbędnych dla nas preparatów. Odstawiamy wszelkie witaminy, suplementy, paraleki, leki przeciwbólowe oraz środki antykoncepcyjne, ponieważ wszystkie one są odpowiedzialne za rozwój i utrzymywanie się dysbiozy jelit.

Jeżeli lokalne zmiany dotyczą dróg rodnych kobiet, czyli drożdżycy sromu i pochwy lokalnie aplikujemy sobie nasiadówki z dodatkiem naturalnych olejków eterycznych. Najszybsze efekty daje mieszanina olejków sandałowego, geraniowego i lawendowego. Bardzo jest ważne utrzymywanie odpowiednio kwaśnego odczynu w obrębie sromu i pochwy, co najłatwiej uzyskać poprzez wykluczenia podmywania się mydłem. Toaletę tych okolic należy wykonywać po prostu wodą. Do uzupełnienia terapii grzybicy pochwy i waginozy bakteryjnej trafi na rynek suplement diety, preparat FemiVaxinHP, który działa jako wsparcie procesów immunomodulacyjnych w organizmie. Jest produkowany przy wykorzystaniu najnowocześniejszych biotechnologicznych procedur hi-tech i przynosi unikatowe rozwiązanie problematyki infekcji pochwy pochodzenia drożdżakowatego i bakteryjnego. Zawiera starannie dobrane i przetestowane połączenie puryfikowanych lizatów (efektywnie oczyszczonych nieszkodliwych części inaktywowanych mikroorganizmów) z czterech najczęstszych sprawców zapaleń pochwy. Puryfikowane mikrobialne lizaty w specyficzny sposób pobudzają system immunologiczny i wytwarzają fizjologiczną równowagę śluzówki pochwy.

W grzybicy międzypalcowej stóp postępujemy podobnie. To znaczy unikamy mycia się alkalizującymi detergentami czy mydłami – najlepiej stosować po prostu wodę. Tu również warto jest moczyć nogi w wodzie z dodatkiem olejków eterycznych, takich jak sandałowy, szałwiowy i miętowy. Roztworem tych olejków można także smarować dotknięte zmianami miejsca. Bardzo ważne jest – o ile to możliwe- chodzenie boso, albo w bardzo odkrytych sandałach, na przykład w japonkach. Podobne zasady obowiązują w leczeniu zakażeń drożdżakowatych skóry. Zawsze należy starać się, aby dotknięta zakażeniem okolica była odpowiednio wietrzona, ponieważ drożdżaki rozwijają się wyłącznie w miejscach wilgotnych. Można też zastosować odpowiednio dobrane leki homeopatyczne, co może istotnie skrócić okres leczenia.

Na zakończenie jeszcze raz podkreślam, że zawsze należy równolegle eliminować dysbiozę jelit, gdyż bez odbudowania ekoflory jelit pełne wyleczenie nie będzie możliwe.

   

dr Bożena Ryczkowska

 

Warto przeczytać!

Zainteresowanym problemem dysbiozy polecamy artykuł Dysbioza-matka chorób.

Czytelnia: