NaturalnaMedycyna

Grzybice dróg rodnych

3/4 populacji kobiet przebyło przynajmniej jeden incydent grzybicy dróg rodnych. Co najmniej połowa z nich cierpi na uporczywe nawroty tej dolegliwości. Śmiało można powiedzieć, że zakażenie to przybrało wymiar epidemiczny.

Zakażenia grzybicze, jako problem medyczny istnieją od bardzo dawna. Nigdy jednak ich występowanie nie było tak powszechne i tak uporczywie. Jest to jeszcze jedna z tzw. chorób cywilizacyjnych. Współczesne warunki życia i odżywiania się, a zwłaszcza coraz bardziej powszechne przewlekłe stosowanie środków farmakologicznych sprzyjają namnażaniu się w naszym organizmie grzybów, głównie drożdżaka białego – Candida albicans. Warte jest podkreślenia, że nie mamy w tym, przypadku do czynienia z nasiloną w ostatnich dekadach zewnętrzna inwazją drobnoustroju. Grzyby Candida były, są i będą wszechobecne w naszym środowisku. Są one, były i będą również obecne na skórze i błonach śluzowych naszego organizmu. To jedynie od nas zależy, czy stworzymy im warunki do agresywnego namnażanie się. Krótko mówiąc zakażenia grzybicze fundujemy sobie sami.
 

Drożdżaki białe stale znajdują się w niewielkich ilościach w obszarze jelita grubego. Jest to ich naturalne środowisko. Żywią się cukrami prostymi i aminokwasami powstałymi ze zniszczonych w procesie trawienia tkanek i obumarłych komórek nabłonka jelit. Niewielka ich ilość nie wpływa niekorzystnie na nasz organizm. Pełnią rolę „padlinożerców”, uprzątając niepotrzebne organiczne szczątki po obumarłych komórkach. Żywią się przede wszystkim cukrami prostymi i jeśli mają ich nadmiar gwałtownie się namnażają, tak samo jak wszystkim dobrze znane drożdże piekarskie. Podobnie, jak one w procesie fermentacji cukrów wytwarzają alkohol i dwutlenek węgla. To właśnie dwutlenek węgla produkowany w dużych ilościach jest odpowiedzialny za dokuczliwe wzdęcia.
 

W warunkach prawidłowych ilość drożdżaków w jelicie grubym jest niewielka i nigdy nie występują one w innych odcinkach przewodu pokarmowego. Ich swobodne namnażanie się jest kontrolowane przez prawidłową florę jelit i ograniczony dowóz cukrów z pożywieniem. Pałeczki kwasu mlekowego, które są podstawowym składnikiem prawidłowej flory jelit zakwaszają środowisko, co uniemożliwia drożdżakom implantację i chroni nasz organizm przed nadmierną penetracją grzybów. Wystarczy jednak doprowadzenie do stanu dysbiozy w jelicie i bogata w węglowodany dieta, żeby znalazły one warunki do niekontrolowanego namnażanie się. Im głębsza dysbioza tym więcej grzybów i dolegliwości z nimi związanych.
 

Należy wiedzieć, że drożdżaki wytwarzają cały arsenał substancji, zwanych toksynami, które wywołują dolegliwości w zakresie rozmaitych tkanek i narządów naszego organizmu, daleko wykraczając poza obszar układu trawiennego. Należą do nich także uporczywie nawracające grzybice skóry, paznokci i dróg rodnych. Prawdopodobnie wynika to ze zmienionego składu potu i wydzielin błon śluzowych. Drożdżaki najlepiej się czują w środowisku wilgotnym o niezbyt kwaśnym lub łagodnie zasadowym odczynie. Jak widać nawracające grzybice są zawsze zjawiskiem wtórnym do dysbiozy jelit i jeśli chcemy się ich pozbyć musimy uporać się z tym problemem.
 

Samo zniszczenie grzybów lekami przeciw grzybiczymi daje jedynie przejściową poprawę, po której nieuchronnie musi nastąpić nawrót zakażenia z jeszcze większą siłą. Wynika to ze zdolności grzybów do przemiany w formy przetrwalnikowe w takcie leczenia, tzw. spory, które nie są wrażliwe na stosowane środki farmakologiczne i dopiero w sprzyjających warunkach szybko zamieniają się w postacie wegetatywne, czyli właściwe drożdżaki. Spory są odpowiedzią na niekorzystne dla rozwoju grzyba warunki środowiska. W tej właśnie formie drożdżaki są wszechobecne w otaczającym nas środowisku.


Powszechnie uważa się, że drogi rodne kobiet w warunkach prawidłowych nie powinny w ogóle zawierać grzybów Candida. Nie oznacza to, że środowisko pochwy u kobiet jest jałowe. Wręcz przeciwnie, zawiera ono liczne kolonie pałeczek kwasu mlekowego, zwanych pałeczkami Doderleina. Bakterie te produkują kwas mlekowy, tworzący barierę biologiczną zapobiegającą namnażaniu się w pochwie innych chorobotwórczych bakterii i drożdżaków. Jednakże około 1/5 kobiet ma w pochwie kolonie Candida oraz inne bakterie przeniesione ze skóry lub odbytu bez jakichkolwiek objawów klinicznych zakażenia. Medycyna nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić tego zjawiska. Prawdopodobnie wystarczy właściwy odsetek pałeczek Doderleina, żeby środowisko było wystarczająco kwaśne i uniemożliwiało ekspansję innych drobnoustrojów. Można by to uznać za stan niewielkiej dysbiozy dróg rodnych, które nie stanowi jeszcze problemu klinicznego. Objawy kliniczne pojawiają się dopiero, gdy dysbioza przekroczy granice tolerancji naszego organizmu. Wynika stąd, że naturalne samozakażenia z poprzez kontakt bezpośredni z okolicą odbytu i skórą są niewystarczające dla wywołania uporczywego zakażenia.
 

Uporczywe grzybice są długotrwałym procesem stopniowego nasilania się dysbiozy i to nie tylko w drogach rodnych, ale również w obszarze przewodu pokarmowego. Najczęstszą przyczyną rozwoju dysbiozy jest nadużywanie leków, zwłaszcza antybiotyków, i niewłaściwe żywienie, polegające na nadmiarze sacharozy i węglowodanów oraz środków chemicznych dodawanych obficie do żywności. Więcej na ten temat można znaleźć w artykułach na temat dysbiozy. W przypadku współistniejącej z dysbiozą jelit grzybicy dróg rodnych należy podkreślić ogromne znaczenie odczynu wydzieliny w pochwie. W prawidłowych warunkach jest on kwaśny, ale w okresie okołomiesiączkowym i podczas ciąży staje się fizjologicznie nieco bardziej alkaliczny i właśnie w tych okresach najczęściej dochodzi do nasilenia się objawów grzybicy. Warto nadmienić, że w badaniach klinicznych istnieje także wyraźna korelacja między występowaniem zakażeń grzybiczych i stosowaniem doustnych środków antykoncepcyjnych. Prawdopodobnie wpływają one na zmniejszenie kwasowości wydzielin dróg rodnych, a na pewno działają dysbiotyczne na florę przewodu pokarmowego.
 

Czynnikiem inicjującym gwałtowny rozwój candydiozy są najczęściej antybiotyki stosowane doustnie i miejscowo w postaci globulek dopochwowych. Dzieje się tak, dlatego, że niszczą one w sposób bardzo dotkliwy prawidłową mikroflorę. Wbrew pozorom stosunki seksualne nie są najważniejszym i najczęstszym źródłem infekcji, podobnie jak błędy higieniczne.
 

Leczenie uporczywej grzybicy dróg rodnych musi przebiegać wielopłaszczyznowo i obejmować również obszar przewodu pokarmowego. W tym celu polecam przede wszystkim naturalne leki roślinne w postaci mieszanek ziołowych, probiotyki oraz właściwe zasady żywienia. Większość powszechnie stosowanych ziół wykazuje działanie przeciwgrzybiczne i probiotyczne. Działanie probiotyczne polega na efekcie bakteriobójczym w stosunku do bakterii, których w przewodzie pokarmowym być nie powinno i naprawczym w stosunku do nabłonka jelit, przez co powstaje środowisko przyjazne dla kolonizacji dla prawidłowej flory jelit. Żaden inny lek – nie wykazuje takiego działania. Innymi słowy leków roślinnych nie można niczym zastąpić. Są one kluczowym elementem leczenia dysbiozy i jeśli ktoś chce wyleczyć się z grzybicy musi pogodzić się z koniecznością codziennego parzenia ziół. Używamy do tego mieszanek ziołowych, bowiem poszczególne składniki właściwie skomponowanej mieszanki wykazują istotny terapeutycznie synergizm w działaniu. Ja stosuję własne mieszanki ziołowe, a ich dobór zależy od stopnia aktywności choroby i ewentualnych objawów współtowarzyszących. Na początek najczęściej zalecam mieszankę nr 1.
 

Równolegle do prowadzonej ziołoterapii należy wprowadzić probiotyk. Dobór odpowiedniego probiotyku również zależy od innych objawów klinicznych grzybicy, ale na początek leczenia polecam Beneflorę. Tak skonstruowane leczenie już po tygodniu przyniesie istotne zmniejszenie dolegliwości, ale kuracje trzeba prowadzić znacznie dłużej, minimum przez miesiąc. W przypadku nasilenia objawów warto przez okres 5 – 7 dni podawać Enterol.
 

Leczenie miejscowe grzybicy dróg rodnych powinno się opierać na starej zasadzie medycznej „Primum non nocere”, co znaczy „po pierwsze nie szkodzić”. Pamiętajmy, że nasz organizm posiada wielkie zdolności samonaprawy i samoleczenia. Wystarczy mu w tym nie przeszkadzać. W okresie gwałtownego nasilenia upławów i świądu można zastosować powszechnie znany Clotrimazol w maści i globulkach dopochwowych. Najlepiej jednak nie ingerować niczym z zewnątrz, a już na pewno unikać, jak przysłowiowego ognia, tabletek dopochwowych zawierających leki przeciwbakteryjne. W trosce o utrzymanie w pochwie właściwej równowagi kwasowo-zasadowej i biologicznej nie należy do higieny stosować niczego poza wodą. Jest to jedyny naturalny środek myjący. Nie należy też aplikować niczego dopochwowo, nie używać tamponów, nie warto też stosować dopochwowo probiotyków. To nie jest właściwa droga kolonizacji dróg rodnych prawidłową mikroflorą. Jeśli nabłonek dróg rodnych zregeneruje się to pałeczki Doderleina dotrą tam bez naszej interwencji, zaś w nieprawidłowym nabłonków i tak nie znajdą warunków do kolonizacji.
 

Dieta osób dotkniętych grzybicą powinna być niskocukrowa i uboga w skrobię i białą mąkę. Należy wykluczyć wszelakie słodycze, białe pieczywo, makarony i gotowane w tradycyjny sposób ziemniaki. W zamian za to polecam kasze i ryż naturalny. Celem ograniczenia spożycia konserwantów zalecam wykluczenie wszelkich półproduktów, produktów o długiej dacie ważności oraz drobiu i wędlin. Wyjątek stanowi drób ekologiczny i wyroby wędliniarskie produkowane sposobem tradycyjnym. Koniecznie należy czytać skład każdego produktu przed jego zakupem. I najważniejsze – nie nadużywajmy leków. Jeśli to możliwe należy wyeliminować wszelkie farmaceutyki, w tym również modne witaminy i suplementy.
 

Pamiętajmy, że nasz organizm posiada wielkie zdolności samonaprawy i samoleczenia. Wystarczy mu w tym nie przeszkadzać. Sposób żywienia jest bardzo ważnym elementem leczenia. Jeżeli chcemy się uwolnić od kłopotów z dysbiozą i grzybicą trzeba nauczyć się przygotowywać posiłki wolne od chemii i konserwantów. Inaczej flora jelit będzie nieustannie dziesiątkowana, a efekt terapii nie będzie trwały. Na początku może się to wydawać uciążliwe, ale szybko dochodzi się do wprawy i po krótkim czasie wyrabiamy sobie prawidłowe nawyki żywieniowe i higieniczne, a co najważniejsze zmora grzybic przestanie nawracać.
 

dr Bożena Ryczkowska

fot:sxc.hu

    

Czytelnia: