NaturalnaMedycyna

Moje dziecko ciągle kaszle...

„Od czasu, kiedy moje dziecko poszło do przedszkola, rokrocznie, przez całą jesień i zimę ciągle kaszle...” Tymi słowy wielu moich pacjentów zaczyna wyjaśniać powód swojej wizyty u mnie. Dlaczego jedne dzieci chorują częściej niż ich rówieśnicy? Co wpływa na obniżenie odporności dziecka na infekcje?

Kaszel nie jest chorobą, a jedynie objawem, który ma doprowadzić do usunięcia z dróg oddechowych czynnika drażniącego. Receptory kaszlu znajdują się na różnych piętrach dróg oddechowych. Są one w gardle, krtani, oskrzelach i płucach. Wynika z tego, że nie każdy kaszel świadczy o zapaleniu oskrzeli czy płuc. Badanie lekarskie nie zawsze pozwala jednoznacznie określić, skąd kaszel pochodzi. Wiele może wyjaśnić charakter kaszlu. Kaszel suchy, o niewielkim natężeniu, często towarzyszy zapaleniom gardła. On właśnie najczęściej rozpoczyna infekcję dróg oddechowych spowodowaną przez wirusy, która jest najbardziej powszechną dolegliwością przedszkolaków. Kaszel suchy, o dużym nasileniu, występujący napadowo, z uczuciem łaskotania w gardle i prowokujący wymioty, zwykle świadczy o zapaleniu krtani. Wywołują go również zakażenia wirusowe. Może on, zwłaszcza u najmłodszych przedszkolaków, zmienić się w kaszel szczekający, z dusznością. Taki stan jest bezwzględnym wskazaniem do szybkiej interwencji lekarza. Kaszel wilgotny, z odkrztuszaniem wydzieliny, spowodowany jest zapaleniem oskrzeli i zawsze wymaga konsultacji lekarza, który na podstawie badania lekarskiego potrafi ocenić zaawansowanie zmian. Zapalenie płuc jest ostatnim etapem rozwoju zakażenia dróg oddechowych. Poza charakterystycznym kaszlem, obserwujemy w tym przypadku pogorszenie stanu ogólnego dziecka – męczliwość, osłabienie, podwyższoną temperaturę i duszność. Stan ten zawsze wymaga leczenia antybiotykiem.

Infekcje przedszkolne

Masowość zachorowań dzieci uczęszczających do przedszkola spowodowała powstanie pojęcia infekcji przedszkolnych. Z punktu widzenia epidemiologii są to wirusowe zakażenia dróg oddechowych, występujące nawrotowo i nasilające się w okresie jesienno – zimowym. Podstawowym objawem tych infekcji jest właśnie kaszel. Poprzedza go zwykle katar, albo gorączka wywołana zapaleniem gardła. Skala występowania infekcji przedszkolnych jest w naszym kraju bardzo duża, o czym świadczą statystyki absencji chorobowej przedszkolaków i kolejki w gabinetach pediatrycznych. Większość mam i lekarzy jest zdania, że winę za to ponoszą nieodpowiedzialni rodzice, którzy przyprowadzają do przedszkoli chore dzieci, będące źródłem zakażenia dla pozostałych maluchów. Rzeczywiście, układ obronny przedszkolaków nie jest w pełni dojrzały, co stwarza większe ryzyko rozwoju zakażenia w warunkach częstego kontaktu z chorobotwórczym wirusem. Jest to na pewno ważny powód , ale nie jedyny. Istnieje przecież spora grupa dzieci, które w przedszkolach chorują jedynie sporadycznie, chociaż należą do tej samej grupy wiekowej.

Czynniki ryzyka

Dlaczego jedne dzieci chorują częściej niż ich rówieśnicy? Co wpływa na obniżenie odporności dziecka na infekcje? Z moich doświadczeń wynika, że podstawowym powodem jest dziecięca depresja. Większość maluchów w trzecim roku życia nie jest emocjonalnie przygotowana do rozstania z mamą, a to właśnie oznacza dla nich pobyt w przedszkolu. Dla trzylatka mama jest jedynym gwarantem bezpieczeństwa i zupełnie nie jest on w stanie zrozumieć, dlaczego nagle, ta dotąd czuła i kochana mama, przestaje reagować na jego łzy i protesty, kiedy odprowadza go do przedszkola. Dziecko czuje się odtrącone i żadne tłumaczenie tzw. rozwojem intelektualnym albo potrzebą kontaktu z rówieśnikami niczego nie zmieni. Stopniowo, widząc brak reakcji rodziców, przestaje ono protestować, co wcale nie oznacza, że akceptuje taką sytuację. Zamyka się w swojej dziecięcej depresji i tylko uważny obserwator dostrzega w jego zachowaniu wyraźne zmiany. Czasami są to zachowania agresywne w stosunku do rodziców albo niechęć do jedzenia, czy niespokojne sny. Używając modnej terminologii, można by powiedzieć, że żyje ono w stanie przewlekłego stresu. Ma to oczywiście również swój wymiar medyczny. Przewlekły stres prowadzi do osłabienia odporności na infekcje i błędne koło się zamyka. Podobne sytuacje zdarzają się także dorosłym. Jakże często, żyjąc w dyskomforcie emocjonalnym, zaczynamy chorować i tylko poprawa warunków życia – zmiana pracy, pozycji w rodzinie – jest w stanie trwale nas wyleczyć. Podobnie reagują nasze dzieci, dlatego najlepszym lekarstwem na infekcje przedszkolne jest rezygnacja z przedszkola. Nie oznacza to wcale, że dzieci do przedszkola chodzić nie powinny. Owszem - powinny, ale niekoniecznie od trzeciego roku życia. Należy kierować się dojrzałością dziecka. Ono samo da nam znać, kiedy będzie gotowe na dłuższe rozstanie z mamą. Najczęściej ma to miejsce około piątego roku życia dziecka.

Antybiotyki

Antybiotyki są jedną z największych zdobyczy współczesnej medycyny. Uratowały one życie milionom ludzi, a zwłaszcza dzieci. Są one jednak bronią obosieczną. Stosowane niepotrzebnie i zbyt często, niszczą prawidłową florę przewodu pokarmowego, stwarzając warunki do rozwoju alergii i skłonności do zakażeń wirusowych. W okresie wirusowych infekcji przedszkolnych bardzo często dzieci są długotrwale leczone antybiotykami, co nie tylko nie skraca przebiegu choroby, ale stwarza warunki szybszego nawrotu zakażenia. Otrzymują wówczas kolejną antybiotykową kurację i znowu zamyka się błędne koło. Zupełnie zapominamy o lekach naturalnych, które nie tylko są skuteczne, ale nie powodują niekorzystnych objawów ubocznych.

Leki homeopatyczne

Infekcje przedszkolne są znakomitym przykładem skuteczności leków homeopatycznych. Między innymi, świadczy o tym niezbicie skuteczność preparatu Oscillococcinum. Preparat ten cieszy się niesłabnącą popularnością i uznaniem w leczeniu infekcji wirusowych. Przeszedł on wiele badań i obserwacji klinicznych, które w pełni potwierdzają jego skuteczność. Osobiście zalecam go wszystkim moim pacjentom na początku i w trakcie trwania każdej infekcji. Dobór leków pojedynczych wymaga pewnej wiedzy medycznej i dlatego łatwiej jest posługiwać się gotowymi preparatami złożonymi, tzw. kompleksami homeopatycznymi. Są one powszechnie dostępne i tanie, a warunkiem dobrego efektu terapeutycznego jest ich umiejętne dawkowanie. Podajemy je najlepiej już przy pierwszych objawach choroby, nie czekając na pełen rozwój zakażenia, początkowo bardzo często, w odstępach nawet co pół godziny aż do uzyskania poprawy klinicznej. Następnie dawkujemy je rzadziej, kilka razy na dobę, aż do całkowitego wyzdrowienia. W przypadku kaszlu stosujemy je zgodnie z rytmem napadów kaszlu.

Leki roślinne

Podobnie jak u dorosłych, również u dzieci leki roślinne stanowią nie tylko skuteczne remedium w ostrej fazie zakażenia, ale także zapobiegają nawrotom infekcji. Podawane dłużej podnoszą odporność organizmu, regulują apetyt i przemianę materii. Niektóre z nich, jak dziewanna i lipa, wykazują pewne działanie przeciwwirusowe. Na naszym rynku istnieje wiele skutecznych syropów roślinnych, które znakomicie nadają się do leczenia kaszlu u przedszkolaków. Większość z nich nie tylko ułatwia odkrztuszanie, ale przede wszystkim leczy nabłonek wyściełający drogi oddechowe, co zapobiega zapaleniu płuc. Osobiście polecam preparaty z babki lancetowatej i tymianku. Już przy pierwszych symptomach choroby należy podać dziecku herbatkę z lipy z dodatkiem soku z malin w ilości przynajmniej 3 – 4 szklanek na dobę. Kompot wzbogacony naparem z lipy, aronią i sokiem z dzikiej róży warto również stosować dłużej w okresie rekonwalescencji, po ustąpieniu kaszlu. Pozwoli to na szybszą poprawę odporności dziecka i ochroni przed nawrotem zakażenia.

Rehabilitacja

W każdym przypadku kaszlu u małego dziecka koniecznym zabiegiem, który je ochroni przed rozwojem zapalenia oskrzeli i płuc jest oklepywanie. Plecki dziecka oklepujemy kilka razy dziennie, opuszkami palców, najlepiej układając dziecko w pozycji leżącej. Jest to zabieg naprawdę konieczny i niczym innym zastąpić się go nie da, ponieważ odruch kaszlowy u dziecka nie jest wystarczająco efektywny. Dodatkowe bodźcowe działanie można wzmocnić, przed oklepywaniem nacierając plecki naturalnymi olejkami aromaterapeutycznymi, zawieszonymi w roztworze tłoczonego na zimno oleju bazowego, na przykład - z pestek winogron.
    


dr Bożena Ryczkowska

fot: fotolia
 

Czytelnia: