NaturalnaMedycyna

Odchudzanie jesienią

Wraz z nastaniem chłodów wzrasta apetyt. W obawie przed przybraniem na wadze miliony ludzi rozpoczynają obsesyjne liczenie kalorii. W tzw. społeczeństwach dobrobytu odchudza się niemal, co drugi obywatel. Paradoksalnie, w tych właśnie społeczeństwach niepokojąco przyrasta liczba grubasów. Czyżby odchudzanie oznaczało jedynie szyld usprawiedliwiający niezdrowy sposób bycia?

Jesienne szarugi

Wraz z nadejściem jesieni przychodzi pora chłodu i wilgoci. Dla naszego organizmu oznacza ona niebezpieczeństwo nadmiernego gromadzenia wody i śluzu. Powoduje to kaszel, katar, choroby zatok przynosowych i stawów, czujemy się podpuchnięci, ociężali, i zmęczeni. Pojawia się przygnębienie i rozdrażnienie, które najczęściej rekompensujemy sobie częstym podjadaniem. W konsekwencji przybywa nam centymetrów w pasie, co dodatkowo potęguje zły nastrój i… koło się zamyka.

Zapasy na zimę

Nastanie chłodów wzmaga apetyt. Jest to prawidłowa odpowiedź organizmu na zwiększone zapotrzebowanie kaloryczne, spowodowane koniecznością sprawnego wyrównania strat ciepła. Ogrzewanie organizmu wiąże się z wydatkiem energetycznym, który jest zaspokajany przez kalorie dostarczane z pożywieniem. Nie jest to odpowiedni okres na rozmaite głodówki, gdyż może pojawić się wówczas uczucie nieprzyjemnego wyziębienia organizmu oraz obniżyć się naturalna odporność na zakażenia. Przyrastające jesienią sadełko jest wyrazem zaburzeń przemiany materii, które kolokwialnie nazywamy skłonnością do tycia. W żadnym razie nie należy jej mylić z obserwowanym u zwierząt tworzeniem naturalnych zapasów tłuszczu na przetrwanie zimy. Skłonność do tycia wynika z nie wyjaśnionych jeszcze do końca zaburzeń przemiany materii, które powodują zwiększone tworzenie tkanki tłuszczowej kosztem innych, prawidłowych przemian metabolicznych. Poza otyłością, zwiększa zapotrzebowanie na insulinę, stwarzając zagrożenie rozwojem cukrzycy insulinoniezależnej, tzw. cukrzycy dorosłych. Sprzyja również tworzeniu blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych, czego konsekwencją są choroby układu krążenia i demencja.

Walka z dysbiozą

Paradoksalnie, ludzie otyli, lub ze skłonnością do tycia często demonstrują objawy niedoborów energetycznych. Energia czerpana z pożywienia w znacznym stopniu kierowana jest wówczas do budowy tkanki tłuszczowej. Dzieje się to kosztem zaspokajania potrzeb energetycznych innych tkanek i narządów naszego organizmu. Wyrazem tego jest zła tolerancja zimna, chłodne dłonie i stopy oraz stałe uczucie zmęczenia. Tkanka tłuszczowa pełni także rolę wysypiska śmieci. Tam między innymi deponowane są rozmaite, zjadane przez nas tzw. konserwanty. Im więcej produkujemy śmieci tym więcej potrzebujemy miejsca do ich składowania. Ciągłe gromadzenie szkodliwych toksyn chemicznych prowadzi, więc do powiększania się tkanki tłuszczowej oraz do wewnętrznej katastrofy ekologicznej, ponieważ związki chemiczne dodawane do żywności niszczą prawidłową florę jelit. Proces ten stopniowo doprowadza do zaburzeń czynności wielu tkanek i narządów. Gdybyśmy mogli wejrzeć do wnętrza naszego organizmu, ujrzelibyśmy uogólnione zwyrodnienie tłuszczowe. Leczenie takich zaburzeń nie polega na głodzeniu, ale na stworzeniu warunków do prawidłowego trawienia i przyswajania pokarmów. Jednym z najważniejszych elementów terapii otyłości jest przywrócenie równowagi w wewnętrznym ekosystemie mikroorganizmów zamieszkujących nasz przewód pokarmowy. Dysbioza, czyli nieprawidłowa flora jelit niemal zawsze towarzyszy skłonności do tycia. Na szczęście współczesna medycyna dysponuje szerokim arsenałem probiotyków, które podawane przewlekle regulują skład tej mikroflory. Jako uzupełnienie probiotykoterapii warto stosować codzienną dawkę jogurtów zawierających żywe kultury bakterii.

Zioła zamiast głodówek

Kolejnym etapem w walce z otyłością jest wygaszanie mikroprocesów zapalnych w jelitach. Są one przyczyną bólów brzucha, niestrawności oraz odczynów alergicznych. Najlepszym i jedynym skutecznym narzędziem terapeutycznym w tych przypadkach są leki roślinne, takie jak owce jagody (borówki czernicy) liść maliny i poziomki, ziele przetacznika, przywrotnika lub hyzopu. Zawarte w nich garbniki leczą chorą błonę śluzową jelit. Nie zapominajmy, że ogromna powierzchnia jelit (około400 m2) jest najbardziej wrażliwym i najszerszym kontaktem człowieka ze światem zewnętrznym. Naturalna medycyna od tysiącleci przywiązuje do diety ogromną wagę. Leki roślinne powinny harmonizować z właściwym dla danego schorzenia sposobem żywienia i tylko wtedy możemy oczekiwać szybkiego sukcesu terapeutycznego. Większość stosowanych w leczeniu leków roślinnych korzystnie wpływa na czynność przewodu pokarmowego. Wzmacniają one wydzielanie enzymów trawiennych, regulują perystaltykę, a także ograniczają rozwój chorobotwórczych bakterii i grzybów – przede wszystkim są to: kwiat wiązówki, korzeń łopianu i arcydzięgla oraz karczoch. Jesienią należy stosować te zioła, które, według tradycyjnego ujęcia zasad ziołolecznictwa, dodatkowo działają drenująco. Dzięki temu pozwalimy oczyścić się organizmowi z toksyn i pozbyć nadmiaru wilgoci. Należą do nich między innymi korzeń mniszka, skrzyp, rdest ptasi, korzeń łopianu oraz ziele fiołka trójbarwnego, popularnie zwanego bratkiem. Osoby, u których występują objawy obniżonego poziomu przemiany materii, (co wyraża się sennością, spowolnieniem, brakiem łaknienia przy tendencji do tycia), mogą dodatkowo zastosować przetwory z morszczynu, które znajdziemy w niektórych gotowych lekach roślinnych lub homeopatycznych. W kompozycji mieszanki harmonizującej na jesień nie powinno również zabraknąć ostrych, rozgrzewających przypraw, takich jak imbir i cynamon. Zioła przyrządzamy w postaci odwarów. Jeżeli wydają się zbyt gorzkie zakwaszamy je sokiem z cytryny i dosładzamy np. miodem, następnie pijemy ciepłe, częściowo zastępując nimi wszechobecną herbatę. Już po kilku dniach odczujemy wyraźne zmniejszenie łaknienia, powrót sił witalnych i zwiększoną odporność na infekcje dróg oddechowych. Zmniejszają się także dolegliwości stawowe, a sylwetka zaczyna korzystnie szczupleć.

Jesienna dieta

W naszej strefie klimatyczne sezonowość pór roku powinna harmonizować z sezonowością diety. Nie wszystko, co zjadamy latem będzie nam służyło jesienią i zimą. W naszej kuchni powinniśmy uwzględnić sezonowość potraw, dostosowaną do rytmu zmian zachodzących w przyrodzie. Posiłki przyrządzane jesienią powinny uchronić nas przed wpływem niezdrowej wilgoci i zimna. Unikamy, więc potraw chłodnych i zimnych oraz chłodnych i zimnych napojów. Zamiast surówek zjadamy warzywa w postaci gotowanej na parze, smażonej, bądź duszonej. Ograniczamy wychładzające owoce, takie jak winogrona, pomarańcze, ananasy, grapefruty, avocado - najlepiej zastąpić je jabłkami. W naszych przepisach nie może zabraknąć kasz, zwłaszcza kaszy jaglanej. Nie nadużywamy tłuszczów, ale też nie ograniczamy ich przesadnie. Pamiętajmy, że tłuszcz jest najbardziej efektywnym surowcem energetycznym dla naszego organizmu. Dostarcza również wiele niezbędnych witamin. Tłuszcze stosujemy wyłącznie w postaci naturalnych, na zimno tłoczonych olejów i masła. Potrawy powinny być lekkie i ostre w smaku, co można uzyskać dzięki bogatej gamie przypraw. Stosujemy przede wszystkim przyprawy ostre, takie jak pieprz, chili, imbir, cynamon, kminek i czosnek oraz gorzkie, jak kurkuma, goździki, majeranek, lubczyk, jałowiec. Zmniejszamy ilość soli w potrawach, ponieważ sprzyja ona kumulacji wilgoci. W przypadkach istniejącej nadwagi ze skłonnością do tycia, kiedy czujemy się podpuchnięci i zmęczeni staramy się pierwszy posiłek zjadać dopiero około południa, a ostatni przed godziną 18.00. W ten sposób uzyskujemy efekt zbliżony do efektów głodówki – pobudzamy procesy metaboliczne organizmu i przyspieszamy eliminację toksyn. Po posiłkach nie leżakujemy - najlepiej wybrać się na spacer.

Ruch a nie wyczyn

Człowiek należy do stworzeń poruszających się, a nie osiadłych, i dlatego brak ruchu prowadzi do wielu niebezpiecznych schorzeń. Jest on również jedną z przyczyn skłonności do tycia. Wśród wielu form fizycznej aktywności najbardziej korzystny efekt terapeutyczny osiągamy poprzez długie, energiczne marsze i ćwiczenia hatha joga. Zbyt forsowne treningi, jogging, siłownia i aerobik są mało efektywne. W dodatku zbyt duży wysiłek prowadzi do zwiększonego wytwarzania wolnych rodników, które nasilają procesy chorobowe organizmu. Dlatego też, jeżeli jesteśmy zmuszeni do przesadnego wysiłku, należy zapobiegawczo stosować naturalne antyoksydanty, czyli substancje wymiatające nadmiar wolnych rodników.

Naturalni obrońcy

W każdym przypadku leczenia skłonności do tycia i nadwagi pomagają antyoksydanty. Zapobiegają one uszkodzeniom naczyń krwionośnych i rozwoju miażdżycy. Stanowią one konieczne uzupełnienie zapory przeciwwolnorodnikowej organizmu. Te niebezpieczne związki są powodem powstawania wielu groźnych powikłań. Między innymi są one odpowiedzialne za rozwój procesów nowotworowych. Przy dużej nadwadze, podczas odchudzania rozpadająca się tkanka tłuszczowa uwalnia duże ilości toksyn, które stymulują endogenną produkcje wolnych rodników. Warto, więc, zwłaszcza w początkowym okresie leczenia otyłości zastosować dodatkowo antyoksydanty roślinne.


Najważniejsze grupy roślinnych związków o działaniu antyoksydacyjnym:


Antocyjany
– Są to barwniki roślinne czerwone, niebieskie lub fioletowe, nadające barwę kwiatom, owocom, często także liściom i łodygom. Chronią one przed szkodliwym działaniem promieni UV, stąd ich zawartość w roślinie jest proporcjonalna do jej ekspozycji na słońce. Szczególnie bogate w związki antocyjanowe są owoce aronii, bzu czarnego, borówki czernicy, tarniny, porzeczki czarnej, bażyny, żurawiny, borówki brusznicy, czerwonych odmian winorośli oraz kwiaty malwy czarnej, bławatka i hibiskusa.


Flawonoidy
– To substancje roślinne o charakterze barwników, zwykle żółtych. Poza efektem antyoksydacyjnym wykazują różnorodne działania farmakologiczne, między innymi uszczelniają naczynia krwionośne i hamują tworzenie zakrzepów. Podobnie jak w przypadku antocyjanów ich stężenie zależy od intensywności nasłonecznienia rośliny, gdyż są to związki chroniące roślinę przed promieniami UV. Surowce szczególnie bogate we flawonoidy to pączki japońskiego drzewa – Sophora japonica, ziele gryki, liście miłorzębu japońskiego, kwiatostan głogu, liść brzozy, kwiat bzu czarnego oraz zielone warzywa.


Karotenoidy
- Są to barwniki roślinne nadające kwiatom i owocom barwę żółtą i pomarańczową. Wiele badań wskazuje, że spożywanie żywności bogatej w karotenoidy i witaminy antyoksydacyjne zmniejsza ryzyko chorób serca i powstawania raka. Do najbardziej znanych i czynnych farmakologiczne związków należą: beta–karoten obficie występujący w marchwi oraz zawarty w pomidorach likopen.


Katechiny
– Związki o właściwościach antyoksydacyjnych. Są one zawarte między innymi w liściach krzewu herbacianego - camelia sinensis. W Japonii przeprowadzono badania 8,5 tysiąca osób w wieku średnim i stwierdzono, że im więcej filiżanek zielonej herbaty wypijali badani w ciągu dnia, tym lepiej się czuli i mieli prawidłowy poziom cholesterolu we krwi.


Selen
– Pierwiastek ten występuje przede wszystkim w zbożach, ryżu i mięsie. Selen jest koniecznym katalizatorem naszych własnych mechanizmów antyoksydacyjnych. Potwierdzają to badania epidemiologiczne. Wykazały one, iż niedobór selenu sprzyja rozwojowi miażdżycy. Selen chroni także przed zatruciem niektórymi metalami, tworzy, bowiem rozpuszczalne, mniej toksyczne związki z kadmem, srebrem, talem i ołowiem.


Witamina C (kwas askorbinowy)
– Znajduje się w większości roślin, szczególnie duże jej ilości zawierają owoce dzikiej róży, aronii i czarnej porzeczki. Warto zaznaczyć, że witamina C znajdująca się w roślinach występuje w połączeniu z flawonoidami, co w sposób istotny zwiększa jej aktywność biologiczną.


Witamina E (tokoferol)
- Nazywana jest witaminą młodości, posiada nie tylko silne właściwości przeciwutleniające, ale również reguluje poziom wolnych rodników. Określony, naturalny poziom wolnych rodników w naszym organizmie jest konieczny dla prawidłowej ochrony przed infekcjami. Witamina E należy do grupy witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i występuje przede wszystkim w olejach roślinnych, maśle oraz w jajach.

Najwięcej tych dobroczynnych związków zawierają owoce aronii, ale znajdują się one także w dużych ilościach w pestkach winogron, w owocach żurawiny i dzikiej róży oraz w zielonej herbacie. Obecnie na rynku są szeroko dostępne ekstrakty roślinne o udokumentowanej badaniami laboratoryjnymi wysokiej aktywności antyoksydacyjnej, produkowane w wygodnych do spożycia kapsułkach.

Precz z bałaganem!

Na zakończenie warto podkreślić, że w leczeniu skłonności do tycia duże znaczenie ma aspekt emocjonalny. Należy, więc włożyć dużo wysiłku w dostosowanie naszego trybu życia do naturalnych rytmów biologicznych. Regularne posiłki, dbałość o odpowiednią jakość pożywienia i odpowiednią ilość ruchu, wczesne wstawanie i zasypianie przed godziną 22.00 - to nie są nudne truizmy, ale konieczny warunek zdrowia i smukłej sylwetki. Razem z odchudzaniem proponuję pozbyć się z naszego życia szeroko rozumianego bałaganu.

 
dr Bożena Ryczkowska

fot: Katarzyna Szymańska
 

Czytelnia: