NaturalnaMedycyna

Przygnębienie

Najczęściej niesłusznie nazywamy je depresją. Nasila się najczęściej jesienią, kiedy dni stają się krótsze, a słońce przysłaniają ciężkie, deszczowe chmury. Czy przygnębienie można leczyć metodami naturalnymi? Pytanie jest ważne, gdyż skala zażywania leków farmakologicznych „poprawiających nastrój” staje się coraz większa. Większość z nich powoduje uzależnienie, czego konsekwencją jest zwiększająca się z roku na rok liczba „lekomanów”.

Depresja czy przygnębienie?

Depresja nie jest chorobą o ściśle określonym obrazie klinicznym - skrada się podstępnie i na ogół trudno jest rozpoznać jej początek. Nie posiada ona wyraźnego obrazu dolegliwości somatycznych. Jest cierpieniem duszy. Natężenia tego cierpienia nie da się jednoznacznie zmierzyć, trudno, więc uchwycić moment, w którym powszechnie obserwowane przygnębienie staje się depresją. Na szczęście, stan, który w potocznym rozumieniu nazywamy depresją jest tylko mniej lub bardziej nasilonym przygnębieniem. Depresja, bowiem należy do chorób psychicznych i nie leczona prowadzi często do prób samobójczych. Depresją jest to całkowity brak akceptacji siebie i swojego życia, który nie ma związku z sytuacją społecznej, rodzinną czy materialną chorego. Przygnębienie natomiast jest odpowiedzią na stres spowodowany nawarstwiającymi się, nie rozwiązanymi problemami emocjonalnymi, społecznymi czy zawodowymi. Okresy przygnębienia w dzisiejszych czasach obserwujemy powszechnie. Zdarzają się one każdemu. Trwają różnie długo. Chociaż często ustępują samoistnie, najczęściej powracają. Można by powiedzieć, że jest to swoista cena, jaką płacimy za postęp cywilizacyjny. To ciemna strona dobrobytu i drapieżnej potrzeby posiadania.

Brak oblicza

Przygnębienie nie posiada charakterystycznego oblicza. Każdy z nas reaguje na nie w inny sposób, zawsze jednak w sposób dla siebie charakterystyczny. Wynika to z odmiennej wrażliwości na stres i przeżytych doświadczeń, a także wrodzonego temperamentu. Przygnębienie ogarnia nas stopniowo i powoli, często towarzyszą mu rozmaite objawy somatyczne, takie jak bóle głowy, brzucha, serca, skłonność do infekcji, itd. Ignorowane prowadzi do rozwoju przewlekłych dolegliwości, a czasami przeradza się w depresję. Szczególnie podatni na przygnębienie są ludzie o pięknej, wrażliwej osobowości i im właśnie poświęcam ten artykuł.

Pasywność

Charakterystyczną cechą przygnębienia jest pasywność w stosunku do narastających problemów. Pojawia się odczucie osaczenia przez kłopoty i bezradności. Budzą się natręctwa myślowe, które zakłócają sen. Nasze postrzeganie świata zawęża się i nie dostrzegamy spotykających nas codziennie nowych możliwości. Stajemy się ofiarami naszego własnego zranionego „ja”. To ono każe nam stale myśleć o sobie i blokuje przed aktywnym działaniem, przed radością z dokonanych osiągnięć. Z dnia na dzień rośnie nawis nie dokończonych zamierzeń, nie załatwionych spraw. Stopniowo pogrążamy się w poczuciu osamotnienia, uciekamy od kontaktów towarzyskich i zamykamy się w jaskini smutku. Drobne niepowodzenia urastają do rangi gigantycznych porażek. Miotają nami sprzeczne emocje – rozdrażnienie, gniew, zwątpienie, – które utrudniają skuteczne działanie.

Pierwszy krok

Tybetańskie porzekadło mówi, że na każdej, nawet najdłuższej drodze trzeba zrobić pierwszy krok. Bez niego żadna podróż nigdy się nie zacznie. Uwolnienie się od przygnębienia jest drogą ku wolności naszej duszy i naszego umysłu. Najwłaściwszym pierwszym krokiem na tej drodze są ćwiczenia hatha joga, które głęboko ingerują w naszą psychikę i pozwalają odprężyć się intelektualnie – możemy powiedzieć, że w czasie ćwiczeń umysł odpoczywa, emocje się wyciszają. Prawidłowo prowadzona hatha joga harmonizuje i stabilizuje emocje, pozawala pozbyć się stanów lękowych, depresji, dręczących myśli i koszmarów sennych. Po sesji ćwiczeń czujemy się uspokojeni, pogodni, łatwiej się nam koncentrować i myśleć. Stopniowo lepiej poznajemy samych siebie i budujemy swoją własną, nową osobowość Już po pierwszych sesjach można zauważyć znaczną poprawę nastroju i koncentracji. Podnosi się pułap możliwości intelektualnych, wraca spokój i pewność siebie, a przygnębienie stopniowo oddala się coraz bardziej, aż w końcu ginie bezpowrotnie. Bywa jednak i tak, że smutek wypełnia nas po brzegi. Oplata jak pajęczyna blokując jakiekolwiek działanie. Wtedy należy sięgnąć po preparaty, które wyzwolą w nas konieczne minimum aktywności. Zamiast środków psychotropowych, proponuję w takich przypadkach zastosować reguły leczenia naturalnego.

Leki naturalne

Rozważając możliwości naturalnego leczenia w stanach przygnębienia należy przypomnieć, że istotnym elementem terapii jest przywrócenie równowagi w procesach trawienia, przyswajania pokarmów i przemiany materii. Zasada to zawsze obowiązuje w naturalnym leczeniu, ponieważ przewód pokarmowy ze względu na swoją olbrzymią powierzchnię i funkcję stanowi najważniejszy sposób naszej komunikacji ze światem zewnętrznym. Przygnębienie jest jednym z objawów, którymi wyrażają się zaburzenia tej komunikacji. Należy więc zastosować probiotyki, które pozwolą odtworzyć prawidłowy skład mikroflory jelit i wyeliminować objawy dysbiozy. Dysbioza, czyli nieprawidłowy skład mikroflory zasiedlającej przewód pokarmowy wpływa niekorzystnie na procesy trawienia, perystaltyki oraz wtórnie zaburza prawidłową przemianę materii i czynność układu obronnego. Równolegle stosujemy ziołoterapię. Polecam napary z liści melisy, ziela dziurawca, kwiatu lawendy, kwiatu lipy i kwiatu rumianku. Wymienione rośliny korzystnie poza korzystnym wpływem na procesy związane z trawieniem i przemiana materii łagodzą również napięcia emocjonalne, pomagają w budowaniu dystansu do naszych reakcji. Największe, udowodnione badaniami klinicznymi działanie przeciwdepresyjne ma wyciąg wodno-alkoholowy z dziurawca, zwany potocznie nalewką. Jest on dostępny w aptekach, bez recept i łatwy w dawkowaniu. Nie można go zastąpić zwykłym naparem z dziurawca, ponieważ inne frakcje rośliny ekstrahują się w wodzie, a inne roztworach spirytusowych. Istotne klinicznie znaczenie przeciwdepresyjne posiada więc nalewka, a nie napar z dziurawca, którego zasadnicze działanie polega na regulowaniu trawienia.

Leki homeopatyczne

Bogactwo leków homeopatycznych stosowanych w leczeniu przygnębienia i depresji umożliwia precyzyjny dobór odpowiedniego remedium dla każdego indywidualnego przypadku. W doborze tym kierujemy się zarówno sposobem reagowania chorego, jak i przyczyną, która tą reakcję wywołała. Jeżeli nasze przygnębienie spowodowane jest przepracowaniem intelektualnym, na przykład intensywną nauką w czasie sesji egzaminacyjnej skutecznym, lekiem może okazać się Kalium phosphoricum 15 CH. W przypadkach głębokiego, paraliżującego przemęczenia i smutku bardziej odpowiedni będzie lek o nazwie Acidum phosporicum 15 CH. Dla kobiet, płaczliwych i rozdrażnionych, skłonnych do izolowania się przed światem i przyjaciółmi, a także w tzw. depresji poporodowej polecam lek Sepia 15 CH. W głębokim smutku po stracie najbliższych znaczącą ulgę może przynieść zażywanie leku Natrum muriaticum 15 CH. Histeryczną drażliwość i łzy złagodzi lek Ignatia 15 CH. Objawy napięcia przedmiesiączkowego oraz przygnębienia wywołanego zazdrością złagodzi natomiast lek Lachesis 15CH. Listę tych leków można by wydłużać w nieskończoność. Ważne jest jednak, aby zażywać je odpowiednio wcześnie, już przy pierwszych symptomach obniżenia nastroju. Ich działanie jest zaskakująco skuteczne i, co najważniejsze, zupełnie pozbawione niepożądanych objawów ubocznych oraz nie powoduje uzależnień. Homeopatia w stanach przygnębienia jest, więc świetną alternatywą dla coraz powszechniej nadużywanych leków psychotropowych.

Kojące zapachy

Niemalże od zarania dziejów człowiek posługiwał się magią zapachów dla wywołania przyjemnych doznań. Wśród stosowanych obecnie koło siedemdziesięciu olejków aromaterapeutycznych przynajmniej połowa posiada właściwości kojące smutek i przygnębienie. Niestety sztuka aromaterapii nigdy nie osiągnęła w Polsce wyżyn Dalekiego Wschodu, ale na szczęście jej popularność rośnie do tego stopnia, że stała się nawet przedmiotem badań naukowych. Spośród szeroko dostępnych u nas olejków o sprawdzonym przeciwdepresyjnym działaniu gorąco polecam olejki: lawendowy, pomarańczowy, i ylangowy - otrzymywany z delikatnych kwiatów drzewa jagodlinu pospolitego, czyli ylang - ylang rosnącego w krajach subtropikalnych na Filipinach, Malezji i Indonezji, którego zapach przypomina hiacynt, tuberozę i jaśmin. Olejki te działają łagodząco w stanach depresji i frustracji, pomagają opanować niepokój i bezsenność wywołane stresem, mają właściwości przeciwdepresyjne, tonizujące i uspokajające układ nerwowy. Nie wywołują przyzwyczajeń ani innych niepożądanych objawów. Ich stosowanie jest nie tylko bezpieczne, ale także przyjemne. Można je dodawać do kąpieli, albo do specjalnych kominków aromaterapeutycznych, w których nastrojowy płomień świeczki ogrzewa olejki, a ich zapachy wypełniają otoczenie. Kominek aromaterapeutyczny można zapalić raz dziennie, wkraplając na jego miseczkę wypełnioną wodą 2-5 kropli olejku każdego z olejków. Odparowanie trwa około 30 minut, ale zapach utrzymuje się znacznie dłużej, przynosząc odpoczynek i relaks. Kąpiel aromaterapeutyczną można brać codziennie przez kilka wieczorów, a następnie zrobić tygodniową przerwę lub jednorazowo w dniu wyjątkowo ciężkim. Profilaktycznie wystarczy stosować ją raz w tygodniu. Naturalne olejki aromaterapeutyczne kupuje się w aptekach, lub sklepach zielarskich. Są stosunkowo tanie i łatwo dostępne. Na zakończenie, nawiązując do postawionego na początku pytania, pragnę podkreślić, że zaproponowany przeze mnie sposób postępowania w jest naprawdę skuteczny. Pozwala on trwale wyleczyć się z uporczywie nawracających stanów przygnębienia. Leki psychotropowe natomiast jedynie przejściowo łagodzą objawy smutku, stwarzając przy okazji ryzyko rozwoju uzależnień i wielu niepożądanych objawów ubocznych.

 

dr Bożena Ryczkowska

foto: sxc.hu

Czytelnia: