NaturalnaMedycyna

Zaparcia

Co druga kobieta i co czwarty mężczyzna cierpią na zaparcia. Kłopoty z regularnym wypróżnieniem mają również niemowlęta i dzieci. W skrajnych przypadkach stolec wydalany jest z trudem i przypomina kamienie.

Zaparcia to temat intymny i nieco wstydliwy. Mówimy o nich niechętnie, chociaż w cywilizacji krajów Europy są zjawiskiem powszechnym. Z powodu zaparć cierpi co druga kobieta i co czwarty mężczyzna, a także niemowlęta i dzieci. Co więcej, skala występowania tej dolegliwości narasta.

 

O zaparciu mówimy wtedy, kiedy stolec jest wyschnięty i zbity, wydalany z trudem, rzadziej niż normalnie, najczęściej, co kilka dni. Przypomina on kruszące się suche bobki, a w skrajnych przypadkach twarde kamienie, które mogą uszkadzać okolicę odbytu w czasie defekacji i powodować powstawanie bolesnych szczelin. W terminologii medycyny akademickiej nie uważa się za zaparcie rzadszego oddawania stolca o prawidłowej konsystencji. Obserwujemy to często u niemowląt i małych dzieci, które wypróżniają się co kilka dni. Jednakże naturalna medycyna określa taki stan, jako nieprawidłowy, ponieważ wiąże się on z zaburzeniami perystaltyki jelit i trawienia.

Powszechnie uważa się, że podstawową przyczyną zaparć jest niewłaściwe odżywianie. Tymczasem, sposób żywienia, choć oczywiście dość istotny, nie odgrywa tutaj kluczowej roli. Podstawowym powodem zaparć jest dysbioza, czyli nieprawidłowy skład mikroflory jelit. Rys.1 ilustruje wpływ rozmaitych czynników środowiskowych zaburzenia perystaltyki, prowadzące do zaparć. Widzimy wyraźnie, że nieprawidłowy skład mikroflory jelit, czyli dysbioza jest tutaj niezwykle ważnym elementem. Co więcej elementem, który wynika niemal wyłącznie z całkowicie od nas zależnych przyczyn. Na szczęście, dysbioza stosunkowo łatwo poddaje się leczeniu. Pozostałe czynniki zaburzające prawidłową perystaltykę trudniej jest wyeliminować, ale przy odrobinie zaangażowania można je znacznie ograniczyć.

Rys.1 Udział czynników środowiskowych w powstawaniu zaparć
  

Synergizm wspólnego stołu

Jednym z koniecznych warunków prawidłowej czynności układu trawiennego jest obecność w jelitach prawidłowej mikroflory. Są to drobnoustroje pozostające z nami w symbiozie, które żyją w świetle jelit i biorą aktywny udział w procesach trawienia - między innymi, choć może trudno w to uwierzyć, ale to właśnie one regulują perystaltykę jelit i stolec. Symbiotyczne bakterie jelitowe to organizmy bardzo wrażliwe i chimeryczne. Każda niekorzystna zmiana środowiska, wywołana, na przykład, przez nieszkodliwe z pozoru chemiczne dodatki żywieniowe niszczy kolonie tych przyjaznych mikroorganizmów. Ponieważ o zdrową żywność jest coraz trudniej liczba ofiar dysbiozy rośnie lawinowo. Szczególnie silne działanie dysbiotyczne mają leki, zwłaszcza antybiotyki. O tym, wie każdy, kto chociaż raz przeszedł kurację antybiotykową. Pojawiają się wówczas wzdęcia, nudności, i …. zaparcia, a w skrajnych przypadkach biegunki.


Szczególnie wrażliwe na działanie czynników dysbiotycznych są małe dzieci i ludzie starsi. Na szczęście dysbioza poddaje się leczeniu. Chociaż człowiek jest istotą wszystkożerną, to jednak od zarania dziejów najważniejszy element naszej diety stanowiły i dalej stanowią warzywa, zboża i owoce. Dostarczają one niezbędnych do życia witamin, związków mineralnych i mikroelementów. To właśnie w pokarmach roślinnych znajdziemy błonnik, uważany dziś za dietetyczny regulator perystaltyki. Błonnik ten musi jednak zostać uprzednio nadtrawiany. W przeciwnym razie nie poprawi perystaltyki, ale będzie wywoływał uczucie ciężaru w brzuchu, wzdęcia, kolki i mdłości. Jednakże my sami nie produkujemy enzymów trawiących błonnik roślinny. To zadanie wykonują za nas bakterie mikroflory jelit. Zachodzi tu niezwykłe zjawisko „wspólnego stołu” charakterystyczne dla większości roślinożerców. Bakterie jelitowe żywiąc się celulozą dostarczaną przez nas wraz z pokarmem roślinnym, umożliwiają nam pełne wykorzystanie zawartych w roślinach witamin, soli mineralnych i substancji odżywczych, a przetrawiony błonnik roślinny służy do formowania mas kałowych i regulacji perystaltyki. Dlatego też koniecznym uzupełnieniem żywienia w zaparciach są probiotyki.


Istnieje cała gama tego typu produktów, które są powszechnie dostępne w aptekach. Wystarczy wymienić Lacidofil, Lactoral, Trilac, Beneflorę. Należy je konsekwentnie zażywać przez kilka miesięcy aż do pełnego wyregulowania wypróżnień. Wytrwałość opłaca się jednak w dwójnasób, ponieważ zlikwidowanie dysbiozy nie tylko przywraca regularne, prawidłowe wypróżnienie, ale likwiduje też współistniejącą zwykle z dysbiozą alergię, która jest niedocenianym ciągle powodem rozwoju zaparć przede wszystkim u niemowląt i małych dzieci. Warunkiem skutecznego leczenia jest wówczas dieta eliminująca uczulające produkty. W przypadku dzieci karmionych piersią dietę eliminacyjną powinna zastosować matka. Alergię pokarmową diagnozujemy na podstawie testów laboratoryjnych, albo w oparciu o sprzęt biorezonansowy. Leczenie probiotykami można przyspieszyć poprzez zastosowanie kuracji ziołowej.

Niezastąpione zioła

Liść senesu, kora kruszyny, kłącze rzewienia, aloes, to znane od stuleci leki przeczyszczające, nadal powszechnie stosowane. Niezastąpione do dziś, jeżeli chcemy jednorazowo oczyścić jelita z zalegających mas kałowych. Swoją aktywność zawdzięczają obecności tzw. antrazwiązków, które wywołują biegunkę, często z bolesną kolką jelitową. Nie wolno, więc podawać ich dzieciom, nie nadają się również do przewlekłego stosowania. Pamiętajmy, że przewlekłe stosowanie ziół o silnym działaniu przeczyszczającym nie jest korzystne. Wystarczy zażyć je jednorazowo na początku leczenia, żeby oczyścić jelito grube z zalegających mas kałowych. Można w tym celu można wykorzystać szeroko dostępne na rynku mieszanki zawierające liść senesu. Następnie należy rozpocząć właściwą ziołoterapię.


W leczeniu długofalowym stosujemy wieloskładnikowe mieszanki ziołowe. Zawierają one związki hamujące namnażanie się dysbiotycznej flory jelit. Ponadto, ułatwiają regenerację nabłonka jelitowego, leczą uszkodzenia i procesy zapalne w błonie śluzowej jelit, co stwarza lepsze warunki do kolonizacji przez prawidłowe, symbiotyczne bakterie Ta wielokierunkowość działania sprawia, że ziołolecznictwo zajmuje pierwszoplanową pozycję w leczeniu zaparć, oczywiście razem z odpowiednią dietą. Zioła przyrządzone według mojej receptury nie działają przeczyszczająco, ale regulują trawienie i ułatwiają przywrócenie zachwianej równowagi florze jelit. Jeżeli dodatkowo równolegle zastosujemy probiotyki, to osiągniemy szybki i trwały efekt terapeutyczny.

W przypadku zaparć polecam mieszankę 2 + 6. Z wieloskładnikowych mieszanek, przyrządzamy odwar. Łyżkę u przednio wymieszanych ziół zalewamy ok. 1 litrem zimnej wody i dodajemy ulubione, świeże owoce. Następnie gotujemy kompot z ziołami, który po zagotowaniu ogrzewamy na tzw. wolnym ogniu przez około 10 minut. Potem przykrywamy pokrywką i pozostawiamy w cieple na kolejne 10 minut. Tak przygotowany odwar odcedzamy i dosładzamy do smaku miodem, Jeżeli wydaje się nam zbyt gorzki, to dodatkowo zakwaszamy sokiem z cytryny i ponownie dosładzamy. Pijemy ciepły w kilku porcjach w ciągu dnia. Najwygodniej jest przechowywać go w termosie. Można przygotować od razu porcję na dwa dni, ponieważ zioła chronią nasz kompot przed szybką fermentacją.


Wbrew utartym opiniom odwary ziołowe powinny być indywidualnie dostosowane do naszego smaku. Jeżeli nam smakują, to ich działanie jest dużo silniejsze. Napój niesmaczny, który pijemy z musu, nie będzie tak skuteczny, jak ten wypijany z przyjemnością. Zioła stosujemy, tak długo, dopóki nasz organizm ich potrzebuje. Kierujemy się zarówno naszymi odczuciami, jak i regularnością wypróżnień. Po pewnym czasie, zwykle po około dwóch tygodniach, zioła przestają nam smakować, a wypróżnienia stają się codzienne i regularne. Wówczas można zaprzestać leczenia skoncentrować się wyłącznie na właściwym żywieniu.

Kasze zamiast bułek

Właściwe żywienie jest koniecznym uzupełnieniem każdego leczenia naturalnego. Jednakże, ze względu na obecność dysbiozy, na początku leczenia nie należy wprowadzać ciężkostrawnej diety bogatoresztkowej, czyli zawierającej dożo błonnika. Takie posiłki nie będą wówczas dobrze tolerowane, bo ilość bakterii trawiących błonnik nie jest wystarczająca. Szybko pojawią się wzdęcia, mdłości, uczucie ciężaru w brzuchu i kolki. Na początku eliminujemy z pożywienia jedynie wszelkiego rodzaju chemię spożywczą oraz inne produkty zawierające substancje niekorzystnie oddziałowujace na florę przewodu pokarmowego. Mam na myśli słodycze, wszelkiego rodzaju gotowe soki, napoje, dania, wędliny, drób i białe pieczywo, a także przyprawy zawierające glutaminian sodu, takie jak „Vegeta”, „Ziarenka smaku” oraz „kostki rosołowe”. Staramy się jeść wyłącznie ciepłe posiłki przyrządzane w domu. Wiem, że może być to trudne dla wielu aktywnych zawodowo osób, ale przynajmniej na początku leczenia jest to naprawdę konieczne. Między posiłkami popijamy, co około pół godziny małą porcję (na przykład filiżankę) bardzo gorącej wody z dodatkiem mięty oraz 3 – 4 x dziennie szklankę ciepłego odwaru ziołowego, o którym pisałam wyżej.


Zamiast kanapek z białym pieczywem zjadamy porcję gotowanego zboża. W początkowym okresie leczenia, dopóki nasz system trawienny nie będzie jeszcze w pełni sprawny proponuję ryż, albo kaszę jaglaną. Ograniczamy znacznie spożycie mięs, ponieważ są ciężkostrawne i zalegając długo w jelitach opóźniają odbudowę prawidłowej flory jelit. W miarę poprawy trawienia i regularności wypróżnień stopniowo rozszerzamy dietę o posiłki zawierające więcej błonnika, aż w końcu dochodzimy do spożywania 3 bogato resztkowych posiłków zgodnie z zasadami naturalnego żywienia.


8 zasad prawidłowego żywienia:

  1. Wszystkie posiłki powinny być przyrządzone w domowych warunkach i pozbawione chemii spożywczej oraz innych toksyn.
  2. Potrawy powinny zawierać naturalne przyprawy oraz dużo warzyw, w postaci gotowanej (na parze), duszonej lub smażonej.
  3. Udział mięsa w codziennym jadłospisie nie powinien przekraczać 10%.
  4. Przynajmniej dwa zasadnicze posiłki powinny być ciepłe.
  5. Jemy wtedy, kiedy czujemy głód, nie częściej niż 2 - 3 x dziennie.
  6. Ostatni posiłek staramy się spożyć przed 18.00, a zasadniczy między 12.00 a 14.00
  7. Unikamy tzw. zimnego bufetu i pojadania słodyczy
  8. Do codziennego jadłospisu wprowadzamy domową zupę i kasze
  9. W codziennych przepisach powinny znajdować się naturalne przyprawy
  10. Ograniczamy używki, a w zamian popijamy zioła.

Dieta ubogoresztkowa, czyli zawierająca mało błonnika jest obecnie szeroko praktykowanym sposobem odżywiania. Przewlekle praktykowana niekorzystnie oddziaływuje ona na florę jelit. Błonnik roślinny stanowi, bowiem ich podstawowy pokarm. Jego niedobór sprawia, że symbiotyczne bakterie jelitowe gorzej się namnażają. Zupełnie tak, jakbyśmy „głodzili” te przyjazne drobnoustroje. Błonnik działa również oczyszczająco na jelita, ponieważ „wymiata” niestrawione resztki pokarmowe.


Codzienna dieta powinna zawierać 30-40 gram błonnika w postaci zjadanych warzyw i owoców. Średnie dzienne spożycie w Polsce wynosi niestety zaledwie 7-9 g. W krajach, gdzie tradycyjna dieta jest bogata w błonnik, na przykład w krajach o dominującej diecie wegetariańskiej, ludzie rzadziej zapadają na choroby jelita grubego, a ich wypróżnienia są regularne. Zwracam przy tym uwagę, że w tych krajach warzyw nie jada się na surowo, ale najczęściej na ciepło, po ugotowaniu (na parze) lub usmażeniu. Są one wówczas znacznie łatwiej strawne, zachowując przy tym wszystkie swoje walory odżywcze. Ponadto potrawy z nich przyrządzane obfitują w przyprawy, które ułatwiają trawienie i regulują perystaltykę jelit. Przyprawy nie tylko dodają smaku i zapachów, ale przede wszystkim ułatwiają przyswajanie składników odżywczych, regulują ruchy robaczkowe oraz czuwają na bezpieczeństwem prawidłowej flory mikroorganizmów zamieszkujących nasze jelita.


Wbrew obiegowym opiniom, dieta przeładowana kwaśnymi surówkami, zimnymi potrawami i mięsem jest ciężkostrawna i sprzyja zaparciom. Podobnie jak objadanie się słodyczami i białym pieczywem. Zboże powinny mieć przynajmniej 50% udział w codziennym jadłospisie, ale nie w postaci białego pieczywa. Należy je spożywać przede wszystkim jako kasze i płatki, a jeżeli już pieczywo, to w postaci razowej i bez konserwantów.

Polekowe spustoszenia

Współcześnie, coraz częściej zaparcia wywołane są przyjmowaniem leków. Lekomania jest swoistą plagą współczesnych cywilizacji tzw. dobrobytu. W niektórych kręgach społecznych zażywanie leków jest synonimem dbania o siebie. Producenci zacierają ręce z radości, bo jeszcze nigdy w historii ludzkości popyt na rozmaite farmaceutyki nie był tak monstrualny. Zażywamy nie tylko stada tabletek zalecanych przez lekarzy, ale także rozmaite polecane przez media cudowne preparaty „na wszystko”. Bajka o poszukiwaniu eliksiru młodości i długowieczności opętała nas masowo.

Przypomina mi to prawdziwą historię, która wydarzyła się przed tysiącami lat pierwszemu cesarzowi Chin. Będąc u szczytu władzy i sławy, bardzo chciał stać się nieśmiertelnym. W odpowiedzi na jego potrzeby ówcześni lekarze chińscy przyrządzili mu specjalną miksturę. Cesarz zażywał ją długo i regularnie, wierząc, że powstrzyma ona proces starzenia. Tymczasem, to właśnie ta cudowna mikstura, zawierająca sole rtęci stała się przyczyną jego śmierci.

Naiwnością, która z niezrozumiałych dla mnie względów zaślepiła miliardy ludzi jest przekonanie o istnieniu „cudownych” preparatów, które zapobiegają chorobom, starzeniu się i leczą każdą dolegliwość. Podobnie niezrozumiałe jest dla mnie powszechne przekonanie o konieczności stałego leczenia się jako sposób na „dbanie” o siebie, mimo, że nic nam nie dolega,. Taka praktyka nie tylko nie poprawia kondycji naszego organizmu, ale mu istotnie szkodzi. Leki, bowiem niszczą symbiotyczną florę jelit, innymi słowy wywołują zmiany dysbiotyczne różnym stopniu nasilenia. Powstała w ten sposób dysbioza jelit staje się przyczyną aktualnych dolegliwości i przyszłych powikłań. Bardzo częstym jej objawem są właśnie zaparcia.


Do preparatów bezpośrednio ingerujących w perystaltykę zaliczymy niektóre środki rozkurczowe, antydepresyjne, zawierające sole glinu, żelazo oraz witaminę D. Pierwszym objawem nadmiaru witaminy D, powszechnie podawanej niemowlętom jest właśnie zaparcie. Wystarczy 1 kropla wodnego roztworu witaminy D, żeby pokryć całodobowe zapotrzebowanie niemowlęcia w okresie jesienno-zimowym. Tymczasem przeciętny maluch otrzymuje jej wielokrotnie więcej. Przypominam, że w witaminę D wzbogaca się większość mieszanek mlecznych i mleko w proszku oraz wielowitaminowe preparaty dla dzieci, kobiet w ciąży i matek karmiących. Ponadto, pod wpływem słońca, nasz organizm sam wytwarza wysokoaktywną biologicznie witaminę D. Nadmiar witaminy D jest magazynowany w wątrobie i z tych wątrobowych zapasów organizm czerpie ją w miesiącach zimowych. Jeżeli matka karmi piersią i odżywia się prawidłowo, to jej mleko zawiera wystarczające ilość witaminy D. Tylko w wyjątkowych przypadkach - wcześniactwa i dystrofii wewnątrzmacicznej - konieczne jest uzupełnianie naturalnej podaży witaminy D. Zawsze przy tym należy pamiętać, że dodatkowe dawki witaminy D mogą prowadzić do objawów przedawkowania, którego pierwszym symptomem są właśnie zaparcia. Wówczas wystarczy odstawić witaminowe preparaty, witaminizowane kaszki, soczki i zupki, żeby przywrócić prawidłowe wypróżnienia.

Leki homeopatyczne

W przypadku zaparć leki homeopatyczne nie są bezwzględnie konieczne. Polecam je szczególnie wtedy, kiedy podłożem zaburzeń perystaltyki są emocje. Emocje, bowiem znacząco wpływają na czynność autonomicznego układu nerwowego, zwanego też układem wegetatywnym. Jest ta część układu nerwowego, która nie podlega naszej woli i zawiaduje ruchem mięśni gładkich oraz czynnością narządów (rys.1). Mięśnie jelit odpowiadające za perystaltykę należą właśnie do tej grupy i dlatego nie podlegają naszej woli. Nie znaczy to, że na perystaltykę jelit nie mamy wpływu, ponieważ podlega ona naszym emocjom. Wszyscy wiemy, że wielki strach, może spowodować niekontrolowane oddanie stolca, albo biegunkę. Odwrotnie działa agresja i gniew. Pobudzenie hamuje defekację, bo inaczej utrudniałoby przyjęcie walki.


W dzisiejszych czasach, gdy zachowanie regulowane jest określonymi normami społecznymi podstawowym problemem człowieka nie jest walka rozładowująca agresje i gniew, ale tłumienie tych emocji. Nasz organizm reaguje jednak tak samo jakbyśmy podjęli walkę, co więcej, pamiętać należy, że stłumione emocje potrafią zalegać długo. Jednym z biologicznych efektów tej sytuacji są właśnie zaparcia. Pewnie, dlatego osoby o usposobieniu ekstrawertycznych choleryków rzadziej zdarzają się zaparcia niż u ambitnych i cichych introwertyków.

Uwarunkowanie emocjonalne częstości wypróżnień nie podlega żadnym wątpliwościom. Jest ono uznaną przyczyną zaparć nawykowych, zwłaszcza u małych dzieci, ale także u osób dorosłych poddanych silnemu stresowi. Przewlekłe powstrzymywanie się od wypróżnień może wynikać także ze złych warunków sanitarnych otoczenia, na przykład w przedszkolach, szkole, w biurze. Leki homeopatyczne, jako jedyne wpływają na sferę zaburzeń emocjonalnych towarzyszących zaparciom.


Z mojego doświadczenia wynika, że leki homeopatyczne nie tylko bezpośrednio wpływają na perystaltykę jelit, ale również leczą podłoże psychosomatyczne zaparć. Łagodzą one napięcia prowadzące do wstrzymywania stolca. W tych przypadkach, w których komponenta emocjonalna ma duże znaczenie wprowadzenie do leczenia homeopatii przynosi znaczne korzyści. Ponadto, można je stosować u każdego, również u niemowląt i małych dzieci, kobiet w ciąży, matek karmiących oraz ludzi przewlekle chorych.

Magia ruchu

Kolejnym ważnym elementem regulującym perystaltykę jelit poprzez autonomiczny układ nerwowy jest ruch (rys.1).O tym, ze człowiek należy do stworzeń wędrujących, a nie osiadłych wie każdy. Niestety, aktywność zawodowa i tzw. postęp cywilizacyjny przykuwa miliardy ludzi do foteli przez większość dni w tygodniu. Konsekwencją takiego trybu życia są między innymi zakłócenia w czynności perystaltycznej jelit sterowanej przez autonomiczny układ nerwowy. Wprowadzenie codziennej porcji ruchu działa wręcz magicznie, pod warunkiem, że nie jest to dawka „homeopatyczna”. Najtańszą i bardzo skuteczną formą ruch jest zwyczajny, naturalny marsz. Musi on jednak trwać ponad godzinę. Najlepiej pokonywać dystans przekraczający 10 km. Chodzimy, równym, rytmicznym krokiem, bez żadnych obciążeń ( plecaków, siatek, etc.).


W okresie jesienno zimowym, kiedy dni są krótkie można chodzenie do pewnego stopnia zastąpić gimnastyką. Ja osobiście polecam hatha jogę, gdyż ćwiczenia te uprawiane codziennie w sposób niezwykle skuteczny poprawiają funkcjonowanie całego organizmu, zarówno w sferze dolegliwości fizycznych, jak i emocjonalnych. Krótko mówiąc Hatha joga leczy ciało i duszę. Jeżeli jednak, z różnych względów gimnastyka ta nie jest dostępna, można zastąpić ją inną. Każdy ruch, bowiem jest lepszy od bezruchu.

Leczenie

W komplementarnym, naturalnym leczeniu zaparć należy, więc uwzględnić wszystkie drogi prowadzące do zaburzeń perystaltyki jelit (rys.2). Naturalna medycyna nie polega jedynie na aplikowaniu zabiegów i leków roślinnych czy homeopatycznych. Esencją naturalnego leczenia jest określony sposób odżywiania się i trybu życia. Przyjmując strategię leczenia należy najpierw zrozumieć mechanizm, w jakim rozwija się dolegliwość. Następnie, zawsze należy skoncentrować uwagę na czynności przewodu pokarmowego. Jeżeli obserwujemy jakiekolwiek dolegliwości trawienne należy je w pierwszej kolejności wyleczyć. Bez przywrócenia prawidłowej czynności jelit nie będzie możliwa terapia innych przewlekłych i zaburzeń przemiany materii. Kluczowym zadaniem jest wyeliminowanie dysbiozy. Wynika stąd, że podstawowym orężem w leczeniu naturalnym obok wspomnianego wyżej żywienia są leki roślinne, czyli zioła i probiotyki.


Rys.2 Komplementarne leczenie zaparć
 


Zasady naturalnego leczenia zaparć:

Eliminujemy z jadłospisu chemię spożywczą, a dietę stopniowo wzbogacamy w błonnik roślinny zgodnie z zasadami naturalnego żywienia.

W miarę możliwości ( po konsultacji z lekarzem) eliminujemy wszystkie lub większość leków. Do kalendarza zajęć wprowadzamy gimnastykę i codzienny marsz Do momentu trwałego przywrócenia prawidłowych wypróżnień stosujemy codzienną porcję ziół i probiotyków W zależności od udziału komponenty emocjonalnej bądź alergicznej stosujemy odpowiednio dobrane leki homeopatyczne i/lub konsultacje psychologiczne.


Na zakończenie chciałabym podkreślić, że dysbioza to narastający współcześnie problem związany z tzw. postępem cywilizacji. Zaparcia są jedynie wczesnym objawem dysbiozy i zawsze świadczą o zagrożeniu rozwojem przewlekłych dolegliwości. Pamiętajmy, że prawidłowe trawienie, przyswajanie pokarmów i wydalanie niestrawionych resztek z kałem zapewnia naszym tkankom warunki do właściwego odnawiania się. Jakiekolwiek zakłócenia w tym procesie świadczą o już istniejących chorobach, a także stwarzają warunki do ich rozwoju. Zatrważające statystyki częstości występowania zaparć i chorób przewlekłych demonstrują zbliżone liczby, co ilustruje nie tylko skalę problemu, ale także związek pomiędzy zdrowiem, trawieniem i perystaltyką. Zaparcia są tematem dość złożonym. Wśród czynników odpowiedzialnych zaparcia należy wymienić dysbiozę i alergią pokarmową, niewłaściwe żywienie, brak ruchu, a także…długotrwały, nieodreagowany gniew i stres. Leczenie zaparć jest, więc niejednokrotnie procesem złożonym i powinno uwzględnić wszystkie wymienione wyżej aspekty etiopatogenetyczne.
   


dr Bożena Ryczkowska

Czytelnia: