NaturalnaMedycyna

Babći: Indyjskie zioło na bielactwo

babciPrzyczyna bielactwa jest nieznana. Może być ono nabyte lub dziedziczne. Choroba polega na zaniku brunatnego barwnika skóry zwanego melaniną lub pigmentem.

W Indiach bielactwo nazywa się „białym trądem”. Ajurweda (tradycyjna medycyna indyjska) postrzega je jako naruszenie równowagi organizmu. Najpierw powstają małe odbarwione białe plamy, które stopniowo powiększają się i łączą ze sobą, mogąc nawet zajmować duże obszary ciała. Chory nie odczuwa żadnych dolegliwości, powstaje jednak problem natury psychologicznej związany z niekorzystnym wpływem bielactwa na urodę.

Babći (w sanskrycie: bakući), czyli Psoralea corylifolia jest pospolitą trawiastą rośliną o niebiesko – purpurowych kwiatach. Występuje na obszarze Indii, Pakistanu, Iranu, Sri Lanki, Chin. Starożytny traktat ajurwedyjski Suśrut-samhita zaleca ją jako skuteczny lek na bielactwo. Indyjscy zielarze przypisują jej działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe, czyszczące krew, gojące rany i odmładzające skórę, włosy, paznokcie. Stosują ją z dobrymi wynikami od dawnych czasów także w innych chorobach skóry: łuszczycy, trądzie, wyprysku, świerzbie, brodawkach, modzelach, zakażeniach paciorkowcami i zapaleniach oraz w owrzodzeniach, chorobach pasożytniczych, łysieniu, słoniowaciznie, ukąszeniu przez węża, lub skorpiona.

Surowcem leczniczym jest nasienie. Stosuje się je zewnętrznie w postaci papki do przykładania na odbarwione miejsca na skórze. Zamiast papki można używać do wcierania oleju otrzymanego z nasion. Wyniki pojawiają się zwykle po kilku dniach leczenia! Białe plamy stopniowo stają się różowe lub czerwone, aż w końcu skóra odzyskuje swoją normalną barwę. (Należy jednak pamiętać, że Psoralea corylifolia uwrażliwia skórę na promienie ultrafioletowe, co oznacza, że ekspozycja na słońce może wywołać oparzenia. - przyp. red.)

Zadziwiające właściwości babći przyciągnęły uwagę uczonych już w XIX wieku. Pierwsi rozpoczęli badania naukowcy indyjscy. Jak wykazał K.L.Day, wyciąg olejożywiczny z nasion stosowany zewnętrznie nie tylko powoduje zanik plam bielaczych, ale hamuje rozwój świeżych odbarwień! Podobne wyniki uzyskano używając samego olejku eterycznego. Według dr N.C. Basu ze Szkoły Medycyny Tropikalnej w Kalkucie, olej babći powoduje zanik białych plam i siwizny w ciągu zaledwie trzech miesięcy! Skóra, włosy, paznokcie odzyskują normalną barwę.

Działanie lecznicze roślina zawdzięcza olejkowi eterycznemu obecnemu w nasionach. Wcierany w skórę pobudza ją wywołując zaczerwienienie. Zjawisko to następuje w wyniku rozszerzenia drobnych naczyń. Skóra jest lepiej odżywiona, a pobudzone komórki naskórka, melanoblasty, zaczynają wytwarzać pigment. Wyizolowano szereg związków czynnych. Najważniejszy z nich to zaliczany do furanokumaryn psoralen, który występuje w olejku eterycznym. A. Rashid i S.C. Agarwala wykazali jego fotouczulające działanie. Na czym ono polega? Otóż psoralen, gromadząc się w komórkach barwnikowych – melanocytach, zwiększa wrażliwość skóry na światło i pochłania promieniowanie słoneczne lub nadfioletowe z lampy kwarcowej. Pod wpływem promieniowania w komórkach naskórka, melanoblastach, z aminokwasu powstaje pigment. Psoralen zwiększa jego wytwarzanie i ułatwia odkładanie w skórze. Powoduje to jej przebarwienie – staje się ona brunatna, a choroba ustępuje.

Należy zaznaczyć, że przedstawiony pogląd tłumaczy tylko niektóre mechanizmy, ponieważ efekt leczniczy uzyskuje się również używając samych nasion lub oleju zewnętrznie, a więc bez naświetlania!

Nasiona przyjmowane wewnętrznie pobudzają czynność błony śluzowej jelit. Powoduje to zwiększenie wchłaniania aminokwasów, z których powstaje pigment. Istnieje również prawdopodobieństwo działania przeciw drobnoustrojom w żołądku i jelitach.

Naukowcy zdołali wyodrębnić szereg różnych związków fotouczulających z innych ziół. Wyizolowane z nich związki biologicznie aktywne stosuje się w bielactwie wraz z naświetlaniem. Jednakże w trakcie leczenia mogą występować powikłania, które zmuszają do zaprzestania terapii. Potwierdza to pogląd ziołolecznictwa ajurwedyjskiego, że zioła w postaciach naturalnych, zawierają wszystkie niezbędne składniki – związki chemiczne w odpowiednich ilościach i proporcjach, oddziałują całościowo na organizm, a właściwie stosowane nie wywierają działań niepożądanych. Ponadto są o wiele bardziej skuteczne od roślinnych preparatów z izolowanymi związkami czynnymi.

Działanie babći sprawdzili w praktyce uzyskując pozytywne wyniki ajurwedyjski lekarz Bh. Dash i lekarz medycyny G. Khanna. W USA zalecają ją doktorzy medycyny orientalnej D. Frawley i M. Tierra – wybitny zielarz. Są oni uznanymi autorytetami w dziedzinie ziołolecznictwa oraz autorami poczytnych książek o tej tematyce.

Reasumując należy stwierdzić, że zarówno analiza biochemiczna jak i badania kliniczne w pełni potwierdzają zasadność stosowania w ziołolecznictwie ajurwedyjskim rośliny babći w leczeniu bielactwa. Nauka po raz kolejny musiała przyznać rację zielarzom, którzy od wieków wypełniają zadanie niesienia pomocy cierpiącej ludzkości.

fot.eco-planet.com 

Czytelnia: