NaturalnaMedycyna

Biologiczne rytmy życia

Naturą naszego wszechświata jest cykliczna zmienność. Każda forma życia podlega tym prawom. Odradza się, umiera i trwa zgodnie z nieustannie powtarzającymi się cyklami, które tworzą dobowe, miesięczne i roczne rytmy życia. Człowiek, jak każda żyjąca istota, jest do nich biologicznie przystosowany. Nasza fizjologia jest doskonałym odbiciem cyklicznych zmian zachodzących w ciągu doby, miesiąca i roku.

Organizm człowieka funkcjonuje w harmonii z rytmem cykli dobowych, miesięcznych i rocznych. Szczególne dobrze zbadane są nasze procesy adaptacyjne związane z porami dnia i nocy. W przeciwieństwie do wielu drapieżników człowiek jest stworzeniem dziennym. Oznacza to, że nasza fizjologia jest przystosowana do aktywności w ciągu dnia i snu nocą. Niektórzy badacze uważają, że są to atawizmy z bardzo odległych pradziejów. Niedoskonałość zmysłów człowieka, zwłaszcza wzroku, zmuszała go do ukrycia i pozostania w bezruchu w czasie godzin nocnych. W przeciwnym razie mógłby stać się łatwym łupem drapieżnych zwierząt, polujących w nocy. Nocny sen stał się w ten sposób sposobem na przeżycie.

 

Dziś, choć nie ma już zagrożeń ze strony drapieżców, nasz organizm wcale nie zmienił swoich przyzwyczajeń. Co więcej, są one nadal niezwykle ważne dla prawidłowego przebiegu jego procesów fizjologicznych. W dzień, podnosi się ciśnienie tętnicze krwi, stwarzając dobre warunki dla aktywności ruchowej. Zwiększa się wydzielanie enzymów trawiennych, co poprawia wydajność trawienia. Energia dostarczona z pożywieniem jest wówczas zużywana przede wszystkim na zaspokojenie potrzeb aktywności organizmu i utrzymania właściwej temperatury ciała, a nie na budowanie tkanki tłuszczowej. Innymi słowa w ciągu dnia nasz organizm nastawia się na działanie, nocą natomiast na odpoczynek, naprawę i odbudowę zniszczeń po całodziennej aktywności.

Melatonina

W naszym mózgu znajduje się, niewielkie, za to bardzo ważne dla prawidłowej fizjologii człowieka ciało, nazywane szyszynką. Tam wytwarzany jest podstawowy „hormon” snu zwany melatoniną. Poziom melatoniny wzrasta w odpowiedzi na zmniejszenie natężenia dziennego światła. Oznacza to, że jej wytwarzanie i wydzielanie jest większe w nocy. Melatonina jest odpowiedzialna nie tylko za prawidłowy przebieg snu, ale również stanowi moderator aktywności wielu układów hormonalnych i podstawowy mechanizm zegarowy naszego organizmu. To właśnie dzięki melatoninie metabolizm człowieka dostraja się do rytmów dnia, faz miesiąca i pór roku.

 

Czujnikiem jest stosunek godzin światła dziennego do nocy (D/N – dzień/noc). Informacja o fazie cyklu jest rejestrowana w neuronach siatkówki skąd szlakiem nerwowym dociera do szyszynki, która w odpowiedzi odpowiednio zmienia wydzielanie i syntezę melatoniny. Ta zaś, jak sprawny dyrygent, kieruje stałością rytmów dobowych, cyklicznością rymów związanych z fazą księżyca i wreszcie sekwencją, w jakiej określone procesy życiowe i rozwojowe nasilają się lub hamują w odniesieniu do mijających pór roku. Nauka, która się tymi zjawiskami zajmuje nazywa się ogólnie chronobiologią. Chronofizjologia to jej część, opisująca w jaki sposób organizm zdrowego człowieka reaguje na cykliczne zmiany otaczającego nas środowiska. Istnieje też chronopatologia, badająca jak w relacji z cyklami biologicznymi zachowuje się organizm człowieka chorego.

 

Wydzielanie i aktywność melatoniny są większe nocą. Chociaż jest to sprzężone z rytmem światła dziennego, to okazuje się jednak, że wszechobecne sztuczne oświetlenie ma tutaj wpływ hamujący. Dlatego przed porą zasypiania należy ograniczyć intensywność sztucznego światła. Aktywności melatoniny, i co się z tym wiąże, zasypianiu sprzyja także pozycja leżąca oraz łagodne rozgrzanie ciała. Zaleca się więc gorącą kąpiel i/lub wybrane pozycje hatha joga. Warto też wiedzieć, że melatonina może łagodzić toksyczne objawy uboczne chemio i immunoterapii. Część badaczy wykazała również jej działanie przeciwnowotworowe. Warto pamiętać, ze istotna biologicznie aktywność melatoniny zachodzi wyłącznie podczas snu.

Rytmy dobowe

Wiele istotnych procesów kierujących fizjologią człowieka, takich jak sen i czuwanie, głęboka temperatura ciała, łaknienie, wydzielanie życiowo ważnych hormonów i elektrolitów zależy od rytmów okołodobowych. Znane mi dwa wielkie systemy leczenia naturalnego – tradycyjna medycyna chińska i ajurweda, czyli medycyna indyjska – przywiązują duże znaczenie do naturalnych rytmów biologicznych. Są one tam bardzo dokładnie opisane i wykorzystywane w diagnostyce i leczeniu. Współczesna chronofizjogia stopniowo je „odkrywa”, ale niestety nie znajduje to żadnego zastosowania w praktyce lekarskiej.

 

Chińczycy podzielili dobę na sześć czterogodzinnych stref. Każda z tych stref odpowiada wzmożonej aktywności w sześciu kolejnych podstawowych obszarach przepływu energii. Jeżeli przepływ energii w określonym obszarze zostanie zaburzony, wówczas pojawia się dolegliwość, która wyraźnie nasila się w okresie, kiedy przepływ energii w tym obszarze jest największy. Dla przykładu, duszność, będąca wyrazem zaburzeń energetycznych w obszarze płuc występować powinna między 3.00 a 5.00 nad ranem, a biegunki w godz 5.00 – 7.00, ponieważ w tym czasie aktywność energetyczna obszaru jelita grubego jest największa. I rzeczywiście, założenia te potwierdzają współczesne badania chronopatologii.

 

Duszność wywołana astmą oskrzelową wyraźnie nasila się nad ranem, właśnie między 3.00 a 5. Podobna korelacja jest widoczna w chorobach układu krążenia. Teoria przepływu energii mówi, że obszar serca i jelita cienkiego ma swój szczyt energetyczny w godzinach 11.00 – 15.00. Badania chronopatogii również wykazują, że zaburzenia niedokrwienne serca i zwyżki ciśnienia tętniczego występują najczęściej około południa. Ponadto powiązanie energetyczne obszaru serca i jelit cienkiego doskonale tłumaczy tzw. maskę brzuszną zawału serca, czyli ostre bóle brzucha towarzyszące czasami bólom wieńcowym.

 

Kolejny szczyt objawów związanych z nadciśnieniem tętniczym, takich jak krwotoki mózgowe, zwane potocznie wylewami obserwujemy głównie późnym popołudniem. To także jest zbieżne z tą teorią, ponieważ pokrywa się z okresem największego przepływu energii przez nerki, które, jak wiadomo mają istotny udział w rozwoju nadciśnienia.

 

Zainteresowanie znaczeniem rytmów dobowych w fizjogii człowieka sięga już , więc kilku tysięcy lat. Najstarsze zapisy pochodzą z Indii i liczą sobie około 4 tysiące lat. Ajurweda, czyli medycyna indyjska, dzieli dobę na trzy czterogodzinne cykle, powtarzające się co 12 godzin. Od 6.00 do 10.00 trwa pierwszy okres, w którym organizm człowieka przygotowuje się do dziennego czuwania. To najlepszy czas na przygotowanie scenariusza nadchodzącego dnia, na lekki posiłek i spokojną gimnastykę. Chodzi o to, żeby harmonijnie i powoli dostroić się do dziennej aktywności, której szczyt rozpoczyna się o 10.00. Od 10.00 do 14.00 jesteśmy najbardziej kreatywni i sprawni intelektualnie. Jest to również pora najlepszego trawienia, w której zaleca się jeść zasadniczy posiłek. Ciekawe, że jest to zgodne z europejską tradycją. Jeszcze nie tak dawno obiady jadało się wczesnym popołudniem i zwyczaj ten nadal jest powszechny w placówkach zbiorowego żywienia. Wartości insuliny osiągają wówczas akrofazę, czyli szczyt wydzielania. 14.00 – 18.00 to okres, kiedy nasz organizm jest jeszcze mocno rozpędzony, choć już nie tak sprawny intelektualnie. Jest to najlepszy czas na ćwiczenia fizyczne i kontakty towarzyskie. Jeśli, więc czekają nas ważne spotkania i rozmowy to najlepiej je zaplanować właśnie wtedy. Także intensywny trening, czy inny wysiłek fizyczny zniesiemy w tym okresie najlepiej. Od 18.00 do 22.00 trwa stopniowe wygaszanie dziennej aktywności. Jest okres analogiczny do 6.00 – 10.00 z tą różnicą, że teraz organizm nie budzi się, ale przygotowuje do snu. Dlatego nie należy wówczas parać się ciężką pracą i narażać na stresujące sytuacje. Nie należy też jeść obfitych posiłków, ponieważ nasze trawienie jest wówczas mniej wydajne. To czas relaksu, lekkiej gimnastyki i medytacji. Wszystko po to, żeby możliwie najlepiej przygotować się do snu.

 

Badania chronofizjologów coraz bardziej potwierdzają słuszność założeń zasad opisanych w ajurwedzie. Rano rzeczywiście nasz organizm budzi się do dużej aktywności. Wzrasta wydzielanie gruczołów dokrewnych, zwłaszcza kory nadnerczy i jajników, co powoduje stopniowe narastanie krążących w surowicy ważnych hormonów, takich jak kortyzol, aldosteron i estrogeny.

 

Rano obserwujemy też wzrost wydzielania żółci i liczby krążących krwinek czerwonych. Konsekwencją tych zjawisk jest podnoszenie się temperatury ciała i wartości ciśnienia tętniczego oraz procesów metaboliczno – trawiennych. W ten sposób nasz organizm przygotowuje się do potrzeb wysokiej, dziennej aktywności.

Sen

Przesypiamy co najmniej 1/3 życia. Znaczenie snu jest bardzo ważne i zdecydowanie wykracza poza ramy zwyczajowo rozumianego odpoczynku. Ajurweda dzieli sen na dwa okresy. Pierwszy z nich, między 22.00 a 2.00 jest fazą snu głębokiego, w której organizm odbudowuje swoje siły witalne, regeneruje się fizycznie i ogrzewa. Jest to, bowiem okres wzmożonej aktywności biologicznej, odpowiadający dziennemu okresowi 10.00 – 14.00. Jeżeli wówczas nie zaśniemy, to po 22.00 senność znika i paradoksalnie powtarza się czas wzmożonej aktywności intelektualnej, który trwa do około 2.00 nad ranem o czym doskonale wiedzą „nocni” pracoholicy i studenci.

 

Niestety praca nocą odbywa się to kosztem szeroko rozumianego zdrowia. Cierpi na tym nie tylko jakość dalszego snu, ale także późniejsza aktywność dzienna. Od 2.00 do 6.00 sen jest płytszy, wtedy dominują marzenia senne. Jeżeli kładziemy się spać dopiero po 2.00, to czujemy zimno, ponieważ organizm wytwarza wówczas mniej ciepła, co nie tylko utrudnia zasypianie, ale powodujże budzimy się zmarznięci i w ciągu dnia czujemy wyziębienie. Zjawisko to jest dziś obserwowane powszechnie u osób uczących się lub pracujących nocą. Skarżą się oni na uczucie wychłodzenia, zwłaszcza dłoni i stóp. Ponadto, w tym okresie procesy regeneracyjno - naprawcze nie przebiegają sprawnie i jeżeli się to często powtarza, nasz organizm zaczyna chorować i starzeć się.

 

Współczesne badania fizjologii snu szeroko potwierdzają starożytną, indyjską teorię znaczenia nocnych rytmów dobowych dla fizjologii człowieka. Dziś wiemy, że sen najogólniej rzecz ujmując przebiega w dwóch fazach o przeciwstawnym biologicznie znaczeniu. Faza snu głębokiego, pozbawiona marzeń sennych rzeczywiście służy morfologicznej odbudowie organizmu. W tym okresie wzrasta wydzielanie i aktywność hormonu wzrostu, czego konsekwencją jest wzmożona aktywność procesów regeneracyjnych w narządach i tkankach naszego ustroju. Wzrasta też aktywność hormonów tarczycy, dzięki czemu wzmaga się wewnątrz ustrojowy metabolizm. Prowadzi to miedzy innymi do podwyższenia głębokiej temperatury ciała. Jest to niezwykle istotne dla naszej fizjologii.

 

Całość naszego organizmu, wszystkie jego narządy i tkanki podlegają stale procesom niszczenia i rekonstrukcji. Uogólniając można by rzec, że w dzień dominują procesy zużywania i niszczenia komórek, zaś w fazie snu głębokiego procesy napraw i odbudowy uszkodzonych struktur. Ma to związek ze wzmożonym wydzielaniem hormonu wzrostu podczas snu głębokiego. To właśnie dzięki jego aktywności komórki naszego organizmu intensywnie się namnażają, dzięki czemu stare, uszkodzone fragmenty tkanek zastępowane są nowymi, młodymi.

 

W biologicznym sensie sen głęboki odmładza organizm. W tej fazie również snu rośniemy. Druga faza snu jest snem płytkim, i odpowiada okresowi marzeń sennych. Badania wykazały, że służy ona przede wszystkim regeneracji i rozwoju układu nerwowego. Dlatego noworodki i małe dzieci mają dłuższe niż dorośli okresy snu płytkiego. Innymi słowy, im dziecko jest młodsze tym więcej śni i śpi płycej. Właśnie faza snu płytkiego odgrywa kluczową role w procesie uczenia się i zapamiętywania. Wzmaga się wówczas ukrwienie mózgu i przepływ mózgowy. Co więcej, w tym okresie wzmagają się procesy anaboliczne tkanki mózgowej, czyli następuje wzmożona synteza białek w mózgu.

 

Jakkolwiek obie fazy snu występują naprzemiennie, wzajemnie się przeplatając, to wykazano, że w pierwszej połowie snu przeważ sen głęboki, a w drugiej połowie płytki. Dokładnie tak, jak opisano to w ajurwedzie przed czterema tysiącami lat. Analizy zakłóceń poszczególnych faz snu ujawniły bardzo charakterystyczne objawy, powtarzające się u wszystkich badanych. Niedobór snu głębokiego powoduje nastroje depresyjne, natomiast niedobór snu płytkiego wyraża się rozdrażnieniem, niepokojem, wzrostem łaknienia i trudnościami w uczeniu się i skupieniu uwagi. Jeżeli więc zasypiamy po północy i wcześnie rano zrywa nas dźwięk budzika, to możemy generować oba niedobory, co wywoła zarówno uczucie przygnębienia i zmęczenia, jak i stan rozdrażnienia, niepokoju i gorszej percepcji intelektualnej. Co więcej, jeżeli nie zmienimy trybu życia objawy te będą narastać, aż w końcu określimy je mianem depresji, zespołu wypalenia, czy zespołu zmęczenia.

 

Reasumując należy podkreślić, że „zarywając” noce zaciągamy w naszym organizmie dług biologiczny, który wcale nie jest łatwo odrobić i którego konsekwencje odczuwamy później w postaci rozwijających się chorób i przyspieszonego starzenia.

Rytmy miesięczne i roczne

Podobnie jak rytmy okołodobowe one również mają swoje odbicie w fizjologii człowieka. Podobnie, jak w przypadku rytmów okołodobowych istotną rolę odgrywa tu również melatonina. Niestety badania chronofizjogii i chronopatologii nie są na tym polu zawansowane w sposób satysfakcjonujący. Przeszkodą jest teoria medycyny klinicznej, które chorobę ujmuje w sposób statyczny, opierając się wyłącznie na jej morfologicznym i biochemicznym obrazie. Brak jest współczesnej nauce medycznej obrazu choroby, jako dynamicznego i wielonarządowego rozwoju zaburzeń. Zaburzeń, które są ze sobą logicznie powiązane, a ich intensywność i kolejność występowania podlega wpływowi miesięcznych i rocznych rytmów biologicznych. Wiemy jedynie o tych korelacjach w odniesieniu do układu rozrodczego. Dobrze to ilustrują cykle miesięczne u kobiet, a także wzrost płodności, który rozpoczyna się wczesna wiosną, osiągając swój szczyt w miesiącach letnich. Zjawisko to dotyczy zarówno mężczyzn, jak i kobiet i ma swoje uzasadnienie w poziomie hormonów płciowych, a w konsekwencji w liczbie poczęć. Tymczasem tradycyjna medycyna chińska przed trzema tysiącami lat bardzo szczegółowo opisała te zależności w tzw. kole 5 przemian, opierając się na sezonowo zmieniającym się przepływie energii przez określone obszary naszego ciała.

 

Według tych założeń wiosna , to czas, w którym razem z przyrodą budzi się do życia nasz organizm. W naszym klimacie obejmuje ona mniej więcej okres od kwietnia do połowy czerwca. Wtedy nasz organizm przeżywa rozkwit procesów regeneracyjno – naprawczych. Jest to, więc najlepszy czas na oczyszczające głodówki i leczenie degeneracyjnych zmian kostno – stawowych, a także uszkodzeń wątroby. Zaleca się wzbogacenie diety o zielone nowalijki, kwaśne owoce oraz zioła o działaniu żółciopędnym i wspomagającym czynność wątroby. Dla czytelników Naturalnej Medycyny polecam moją mieszankę 1+6. To także najlepsza pora na zwiększenie aktywności fizycznej, zabiegi rehabilitacyjne i kuracje odtruwające. Wiosna niesie też ze sobą ryzyko tworzenia kamieni żółciowych i rozwoju nowotworów. Warto by, więc rzucić palenie i inne uszkadzające używki. Wiosną nasilają się też choroby wątroby i dróg żółciowych. Wiosną możemy stać się bardziej wybuchowi, rozdrażnieni i zmęczeni, dlatego warto zainwestować w tym czasie we wszelkie próby zdrowych zmian w naszym życiu.

 

Lato w naszym klimacie trwa krótko – od połowy czerwca do połowy sierpnia. Z biologicznego punktu widzenia to okres największej aktywności organizmu. Latem nasz układ rozrodczy jest najbardziej sprawny i najczęściej poczynają się dzieci. Popęd seksualny w lecie jest najwyższy i to u obu płci. Prawdopodobnie dlatego jesteśmy wówczas najbardziej chwiejni emocjonalnie. Warto, więc oddać się latem wzmożonej aktywności fizycznej, która, jak wiadomo, stwarza zdrowy dystans do życia. Niestety w tym okresie jesteśmy również bardziej narażeni na rozwój chorób serca i układu krążenia. Należy o tym pamiętać i uwzględnić w diecie. Ograniczamy spożywanie produktów tłustych, mięs i wędlin. Zaburzenia czynności przewodu pokarmowego w postaci kolek jelitowych to kolejna, letnia dolegliwość. Ostrożnie, więc z wprowadzaniem zmian w żywieniu niemowląt. Zrównoważoną, lekkostrawną dietę można dodatkowo uzupełnić ziołami o działaniu wzmacniającym serce i umiarawiającym tętno. Czytelnikom Naturalnej Medycyny proponuję moja mieszankę ziołową 1+6.

 

Babie lato jest w naszym klimacie okresem najkrótszym i trwa około miesiąca - od połowy sierpnia do połowy września. To czas przysłowiowych żniw dla naszego organizmu, pora gromadzenia zapasów energetycznych na jesień i zimę. Jemy więc dużo słodkich owoców, słodkich warzyw, kaszę jaglaną, pijemy soki owocowo warzywne i zioła. Czytelnikom Naturalnej Medycyny polecam moją mieszankę 1+10. Należy o tym pamiętać, ponieważ właśnie w tym okresie nasz organizm wyczerpany letnią aktywnością jest szczególnie podatny na rozwój chorób o podłożu immunologicznym, takich jak alergie oraz przewlekłe i ostre schorzenia o podłożu autoimmunoagresywnym, jak reumatoidalne zapalenie stawów, kłębkowe zapalenia nerek, choroby tarczycy i cukrzyca. Paradoksalnie jest jednocześnie czas, w którym te schorzenia najlepiej leczyć. W naszych emocjach pojawia się skłonność do melancholii i zamartwiania przed kłopotami nadchodzącej jesieni i zimy, co do dodatkowo sprzyja rozwojowi wspomnianych chorób. Warto wtedy poddać się poradom psychoterapeutycznym, albo zająć rozwojem duchowym, aby uchronić się przed jesienną depresją.

 

Jesień to długi i trudny okres. Trwa od połowy października do połowy grudnia. Jesienią jesteśmy narażeni na choroby układu oddechowego. Zwiększa się ryzyko wystąpienia duszności u chorych na astmę oskrzelową. Nasila się odczuwanie stresu i wyraźnie obniża nastrój. Nasilają się także dolegliwości dysbiotyczne, jak zespół jelita drażliwego, choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy. To naprawdę jeden z trudniejszych okresów dla biologii organizmu, ale jednocześnie bardzo ważny dla właściwej ochrony przed znacznie poważniejszymi zagrożeniami, jakie niesie ze sobą zima. Właśnie jesienią najskuteczniej budujemy odporność naszego organizmu. W żywieniu powinny dominować ciepłe posiłki i pojawić się rozgrzewające, ostre przyprawy. Codziennym daniem powinna być pożywna zupa domowa. Przy każdej rozpoczynającej się infekcji jemy kaszę jaglaną. Zamiast wychładzającej herbaty pijemy rozgrzewające zioła i ciepłe kompoty. Czytelnikom Naturalnej Medycyny polecam mieszankę ziołową nr1. Należy też co pewien czas zastosować kurację probiotykami.

 

Zima to w naszym klimacie najtrudniejszy i najdłuższy okres. Trwa od połowy grudnia do kwietnia. To również największe wyzwanie dla naszego organizmu. Większość chorób nerek, układu krążenia i układu oddechowego oraz nadciśnienie tętnicze nasilają się zimą. To czas, w którym najłatwiej załamują się nasze siły witalne. To czas, w którym najczęściej umieramy. Potwierdzają to smutne statystyki kliniczne. To czas, kiedy pogłębiają się depresje. To czas, największej liczby samobójstw. Ale jest to też czas, najlepszych efektów leczenia chorób nerek i najbardziej skutecznej terapii w depresji. Zalecenia żywieniowe są zbliżone do jesiennych, z tą różnicą, że wzbogacamy kaloryczność potraw, nieco bardziej je solimy i znacznie częściej spożywamy ryby, owoce morza i grzyby.

 

Biologiczne rytmy są bardzo ważne dla procesów fizjologicznych ustroju. Stwarzają zarówno zagrożenia, ale też możliwości skutecznego leczenia i profilaktyki. Choć ich oddziaływanie na nasz organizm nie jest jeszcze dobrze poznane czujemy ich obecność. Dostosowanie się do nich jest podstawowym filarem ekologii zdrowia.

 

 

dr Bożena Ryczkowska

 

fot: sxc.hu

Czytelnia: